Przejdź do treści
Wczytuję...

DUAL CV 1460 - Test wzmacniacza

Something with HTML textformat

 

Wczoraj trafił do mnie na sprawdzenie ciekawy wzmacniacz.

DUAL CV 1460, to konstrukcja pochodząca z połowy lat 80-tych. Były to dosłownie ostatnie chwile, kiedy niemiecka firma Dual produkowała urządzenia audio we własnej fabryce i w oparciu o własne patenty.

Kiedy tylko podłączyłem ten wzmacniacz do głośników i odtwarzacza CD i usłyszałem jak gra, od razu postanowiłem napisać o moich wrażeniach. A nie ma co ukrywać, że to co usłyszałem wprawiło mnie w coś w rodzaju niemego podziwu. Ale po kolei...

Wygląd

Wzmacniacz jest niewysoki, ale za to głęboki. 36 cm samej obudowy, to wynik zazwyczaj osiągany przez urządzenia tranzystorowe należące do wysokich rejonów jakościowo-cenowych, lub wzmacniacze lampowe.

Front panel wykonano ze srebrnego plastiku imitującego szczotkowany metal. Bez obaw, jest to plastik wysokiej jakości i po ponad 35 latach użytkowania nie widać na nim przetarć lub odbarwień.

To co najbardziej zwraca uwagę, to zajmujące całą górną część przedniej płyty, szerokie „okno” w którym osadzone są duże wskaźniki mocy, tzw. „wycieraczki”. Trzeba przyznać, że naprawdę robią wrażenie. Jarzą się delikatnym, jasno-błękitnym światłem. Być może w tym wzmacniaczu ktoś już wcześniej wymieniał diody podświetlające i postanowił użyć właśnie takich. Większość znalezionych przeze mnie w internecie wzmacniaczy CV 1460 ma podświetlenie barwy żółto-pomarańczowej.

Poza „wycieraczkami” na front panelu zamontowano: włącznik sieciowy, gniazdo słuchawkowe typu Jack, selektor źródeł, przyciski uruchamiania funkcji Loudness i Subsonic, wybór rodzaju pracy dla dwóch różnych magnetofonów, regulatory barwy i balansu, oraz potencjometr siły głosu.

Na tylnej ściance znalazły miejsce: zaciski dla dwóch par głośników oraz 6szt gniazd do współpracy z różnymi źródłami dźwięku.

 

W trakcie testu użyto:

Dual CV 1460 ( wzmacniacz )

AKAI CD55 ( odtwarzacz CD )

Sony CDP 212 ( odtwarzacz CD)

Cerwin-Vega Cabinet ( średnie monitory )

Tannoy Sensys DC2 ( duże kolumny podłogowe )

 

Brzmienie

Jeżeli napiszę, że to bardzo „mocny zawodnik”, to i tak nie odda to pełni moich wrażeń.

W opisach tego modelu znalazłem informację, że dysponuje mocą 2x80W.

Albo Dual przeliczał kiedyś moc swoich wzmacniaczy w jakiś inny, niezrozumiały sposób, albo ten egzemplarz został wcześniej przerobiony właśnie pod kątem dodania mu dodatkowych Watów. Nigdy dotąd nie zdarzyło mi się słuchać urządzenia generującego aż tak mocny, potężny, głośny dźwięk. Przy ustawieniu pokrętła siły głosu na godzinę „9”, otrzymujemy porcję decybeli niemal taką, jak w przypadku innych mocnych wzmacniaczy w momencie kiedy ich potencjometry sięgają „północy”.

Innym ciekawym zjawiskiem jest fakt, że wskaźniki mocy ( „wycieraczki”) zaczynają osiągać połowę swojej skali już przy bardzo cichym słuchaniu. Kiedy potencjometr siły głosu przekracza „godzinę dwunastą”, skala wskaźników się kończy, a mimo to dźwięk nadal narasta. Przyznam, że dla mnie to zupełnie nowe doświadczenie. Być może tak właśnie miało być, bo ilość prądu pobierana przez ten wzmacniacz może sięgać nawet 900W.

Brzmienie, które produkuje CV 1460 jest całkiem nieźle poukładane.

Tony wysokie są wyraźne, acz nienachalne. Chwilami odnosiłem wrażenie, że brakowało im odrobinę blasku, ale były to stosunkowo rzadkie momenty.

Ładna średnica wypełniona szczegółami nie ma w sobie zbyt dużo ciepła. Nazwałbym ją raczej odrobinę suchą i kliniczną. O dziwo, w tym przypadku nie jest to jednak efekt nieprzyjemny.

Bas jest mocny, punktowy i dobrze kontrolowany. Nie ma nawet, cienia tłustości i ospałości. To sposób sprężystej prezentacji, która nada rytmu wielu nagraniom.

 

Moja ocena

Czego bym nie napisał o brzmieniu tego wzmacniacza, to i tak traci znaczenie wobec niebywałej potęgi dźwięku jaki dobywa się z tego „klocka”. Jeżeli ta moc nie jest efektem jakiegoś wcześniejszego tuningu, a zamierzonym przez fabrykę, niezwykle dynamicznym sposobem prezentacji, to biorąc pod uwagę ceny używanych CV 1460 na rynku wtórnym, można by się zastanowić nad kupnem tego wzmacniacza.

Ale tylko pod warunkiem, że ktoś potrzebuje w domu bestii zdolnej przestawiać ściany. Potencjometr siły głosu, niewiele przekręcony w prawo, szybko zmusza wzmacniacz do wygenerowania fali dźwiękowej, która może zawstydzić startującego Jumbo Jeta.

Myślę, że najlepszym miejscem dla tego wzmacniacza są wolno stojące domy jednorodzinne, dysponujące przestronnymi salonami o powierzchni znacznie przekraczającej średnią krajową. Bo trzeba przyznać, że najlepsze brzmienie uzyskuje się, kiedy ten wzmacniacz zaczyna grać dosyć głośno.

Jeżeli ktoś mieszka w bloku, to raczej nie doradzam takiego zakupu. Chcąc żyć w zgodzie z sąsiadami, nie będzie miał nawet ułamka szansy na usłyszenie tego co w tym wzmacniaczu najważniejsze. A jeśli jednak podejmie takie próby, to z pewnością zakończą się one regularną wojną sąsiedzką.

Wojną na inwektywy i wałki do ciasta...

No i na koniec bardzo ważna informacja dla potencjalnych nowych użytkowników.

Trzeba bardzo uważać, żeby nie uszkodzić głośników. Nieuważne, zbyt śmiałe lub choćby tylko zbyt szybkie przekręcenie potencjometra siły głosu w prawo, może spowodować uszkodzenia w kolumnach głośnikowych. Tylko egzemplarze o wyjątkowo wysokiej mocy, mogą być względnie bezpieczne. O ile ktoś nie poszaleje z rozkręcaniem mocy we wzmacniaczu do oporu, bo wtedy polegną każde kolumny.

 

Czy chciałbym go mieć?

 

Gdyby potrafił pokazać wszystko co w nim najlepsze przy mniejszych poziomach głośności, to chętnie bym się w taki wzmacniacz wyposażył.

Choćby dla samych, niezwykle urokliwych „wycieraczek”.

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

Odpowiedz