Przejdź do treści
Wczytuję...

YAMAHA A-760 Test wzmacniacza

Something with HTML textformat

Już od pewnego czasu obiecywałem sobie (i dawnemu właścicielowi) ten test.

Czasu mało, obowiązków dużo, a na to urządzenie trzeba poświęcić dłuższą chwilę żeby opisać je jak należy. Pisząc o „dłuższej chwili” tak naprawdę mam na myśli praktycznie cały dzień. Wygospodarowałem w końcu odpowiednią ilość potrzebnego czasu i nie był to czas ani stracony, ani spędzony w niemiły sposób.

 

Przede mną wzmacniacz YAMAHA A-760.

Interesujący sprzęt wyprodukowany na samym początku lat 80-tych, ale zaprojektowany jeszcze pod koniec lat 70-tych XX wieku. Wiem, że ta informacja ucieszy część wytrawnych fanów sprzętu audio, a tych mniej świadomych tematu być może lekko przestraszy.

Od razu uspokajam ta drugą grupę. Lata 70-te i pomysły wtedy wdrażane charakteryzowały się nastawieniem nie tylko na osiągnięcie możliwie jak najlepszego brzmienia, ale również uzyskanie jak największej trwałości i bezawaryjności wszystkich sprzętów audio niezależnie do jakiej kategorii należały.

Takie umiejscowienie w czasie projektu i produkcji dobrze wróży modelowi A-760 nawet przed dokonaniem dokładnych prób odsłuchowych.

Większość wzmacniaczy z tamtych czasów jakie miałem okazje słyszeć brzmiała bardzo dobrze lub co najmniej dobrze. Pomijam konstrukcje krajowe spod znaku Unitry bo z tymi bywało różnie. Natomiast wzmacniacze z Japonii, U.S.A. i Europy Zachodniej rzadko rozczarowywały.

 

Czy YAMAHA A-760 okazała się wzmacniaczem bardzo dobrym, dobrym czy zaledwie przeciętnym? Wszystko wyjaśni się w dalszej części tego testu.

 

Wygląd

A-760 prezentuje design który łączy ze sobą dwie dekady.

Jedną nogą lekko wsparty jeszcze o lata siedemdziesiąte, drugą już śmiało stąpa w kierunku nadchodzących lat osiemdziesiątych. Takie połączenie stylistyczne może się podobać lub nie. Mnie się podoba.

Czysta elegancja i prostota płyty czołowej pomimo umiejscowienia tu wielu różnych przełączników i pokręteł, wyzwala pozytywne wrażenie wizualne. Pozwala także mieć nadzieję, że to poważny wzmacniacz, który nie skompromituje się tanim, mało naturalnym brzmieniem.

 

Na przednim panelu umieszczono:

Spory kwadratowy podświetlony przycisk włącznika sieciowego

Dwa kolejne, tych samych rozmiarów i również podświetlane klawisze odpowiadają za włączenie funkcji Source Direct. Jeden obsługuje wejścia liniowe przeznaczone do współpracy z odtwarzaczem CD oraz innymi źródłami, a drugi to rodzaj Source Direct wyłącznie do współpracy z gramofonem.

Potencjometr suwakowy oznakowany jako „Listening Level Monitor” (o tym w dalszej części testu)

Przełącznik wyboru pary głośników.

Gniazdo słuchawkowe typu Jack

Selektory źródeł słuchanych i źródeł nagrywanych

Cztery średnie potencjometry regulacji barwy, balansu i płynnego Loudnessu.

Trzy małe przełączniki służące do uruchamiania filtra tonów wysokich, wyboru trybu Stereo/ Mono, i wyboru rodzaju wkładki gramofonowej (MM, MC)

Dwie małe kontrolki wskazujące wybraną wkładkę gramofonową.

Duże pokrętło regulujące poziom głośności.

 

Na tylnej ściance zainstalowano:

Gniazda do przyłączenia dwóch par głośników (typu „zaklik”)

Gniazda RCA (CINCH) umożliwiające podłączenie pięciu źródeł dźwięku

Terminal do podłączenia uziemienia gramofonu

 

 

Podstawowe dane techniczne

Produkcja: Japonia 1980 – 1981

Moc wyjściowa: 2 x 80 watów na kanał przy 8Ω (stereo)

Pasmo przenoszenia: 20Hz do 20kHz

Całkowite zniekształcenia harmoniczne: 0,01%

Współczynnik tłumienia: 55

Czułość wejściowa: 0,25mV (MC), 2,5mV (MM), 150mV (linia)

Stosunek sygnału do szumu: 76dB (MC), 98dB (MM), 103dB (linia)

Separacja kanałów: 70dB (MM), 70dB (MC), 70dB (linia)

Wyjście: 150mV (linia)

Półprzewodniki: 47 x tranzystory, 4 x IC, 8 x FET, 54 x diody, 3 x LED

Wymiary: 43,5cm x 11,2cm x 35,5cm

Waga: 9,1 kg


 

W trakcie testu użyto:
 

YAMAHA A-760 (wzmacniacz)

AKAI CD-79 (odtwarzacz CD)

ROTEL RCD 991 (odtwarzacz CD)

xDuoo XQ 50 Pro2 (adaptor Bluetooth)

SONUS FABER Venere S (kolumny podłogowe)

B&W DM 603 S3 (kolumny podłogowe)

B&W DM 602 (monitory)

JBL XPL 90 (monitory)

JBL LX 33 (kolumny podłogowe)


 

Brzmienie

Przed dokonaniem długotrwałego testu odsłuchowego na potrzeby tego artykułu słuchałem tego wzmacniacza kilkukrotnie i właściwie mógłbym opisać jego dźwięk z pamięci. Ale byłoby to nieuczciwe wobec naszych czytelników, a poza tym niewykluczone że zapomniałbym o jakimś ważnym aspekcie.

Dlatego dzisiaj poświęciłem w tym celu ponad siedem godzin, korzystając z różnych źródeł dźwięku i różnych głośników. Dzięki temu mogę powiedzieć że przyłożyłem się do tematu uczciwie.

 

Wysokie tony są po prostu niesamowite.

W pierwszej chwili wydają się nieco pogrubione i zbyt skromne w najwyższym zakresie, ale to tylko pierwsze wrażenie, które szybko ustępuje zrozumieniu że są one nadzwyczaj naturalne. Jest ich naprawdę sporo i z pewnością słuchaczom nie umknie żadem detal zawarty w tym pasmie, a jednak są generowane niezwykle kulturalnie. Czasem ten typ prezentacji sopranów określa się jako „jedwabisty” i jest to chyba sformułowanie które najlepiej oddaje ich sposób wybrzmiewania.

 

Tony średnie to już prawdziwy popis umiejętności tego wzmacniacza.

Jest przejrzyście i przestrzennie, a co najciekawsze cale pasmo wydaje się wychodzić dość mocno przed linię głośników. W dodatku brzmi mocno i namacalnie. Jest to zjawisko bardzo korzystne dla wszelkiego rodzaju wokali. Zwłaszcza jazzujące, czy wręcz jazzowe panie brzmią wyjątkowo ujmująco.

 

Bas jest jednocześnie sprężysty i miękki, a to nie jest połączenie łatwe do uzyskania.

Dzięki temu bez najmniejszego problemu potrafi nadążać za akcją w praktycznie każdym repertuarze. W spokojnych, „snujących się” nagraniach otula słuchacza ciepłą pierzynką. W ostrzejszych jest doskonałym kompanem dla średnicy grzmiącej gitarowymi riffami. Wówczas nabiera więcej sztywności i dynamiki. Jest jak sprężyna.

 

Moja ocena

Czasem kiedy mówi się o wzmacniaczach bardzo uniwersalnych, czyli takich które dobrze radzą sobie z niemal każdym repertuarem, a w dodatku łatwo dogadują się z różnymi typami głośników, ma się na myśli że są dosyć nijakie. I rzeczywiście często tak bywa. Jakiegokolwiek gatunku muzycznego będziemy chcieli słuchać, zawsze będzie całkiem dobrze ale jednak będzie czegoś odrobinę brakowało.

Bywają także wzmacniacze, które wykazują coś w rodzaju tendencyjności. Takie które genialnie oddadzą brzmienie i klimat płyt Slayera lub Metalliki, potrafią się boleśnie potknąć na akustycznym jazzie czy kwartetach smyczkowych. Lub odwrotnie.

Istnieją również wzmacniacze, które w pełni na określenie uniwersalności zasługują. I to w tym najbardziej pozytywnym znaczeniu.

A-760 to z pewnością jeden z nich.

Wszystko czego słuchałem z jego udziałem brzmiało bardziej niż dobrze.  To co miało być zwiewne i delikatne takie właśnie było. Tam gdzie konieczne było ostrzejsze kopnięcie perkusji i basu, można było na nie liczyć.

Całokształt brzmienia A-760 mogę opisać jako zaskakująco naturalne aczkolwiek z delikatnym dokolorowaniem dźwięku. Soprany wykazują lekkie osłodzenie, a bas zmiękczenie. Być może nie jest to naturalność sensu stricte, ale efekt dosłownie powala.

 

Ciekawostką tego wzmacniacza są dwie rzeczy.

Pierwsza to ciekawe ustawienie potencjometrów barwy dźwięku. Punkt „0” czyli położenie całkowicie neutralne (liniowe) zostało wyznaczone na „godz. 6”, a nie na „godz. 12” jak się to ogólnie przyjęło. Jeżeli ktoś lubi się wspomagać regulacją barwy będzie musiał się do tego nietypowego patentu przyzwyczaić.

 

Druga to potencjometr suwakowy opisany jako „Listening Level Monitor”.

Próbowałem znaleźć na ten temat jakieś informacje w internecie, ale nie było to wcale łatwe. Z tego co zrozumiałem, suwakiem tym reguluje się maksymalną moc jaką wzmacniacz ma przekazywać na kolumny/monitory (nie ma to nic wspólnego z regulacją poziomu głośności).

Jeżeli ten test zostanie przeczytany przez kogoś, kto może temat przybliżyć, będę wdzięczny.

 

Czy chciałbym go mieć?

 

To nie jest wzmacniacz, którego można byłoby nie chcieć. Piękne, mocne, nasycone i detaliczne brzmienie. Nie jest wymagający jeżeli chodzi o rodzaj użytych głośników.

 

 

Tekst: Marek „Maro” Kulesza

Zdjęcia: Yevheniia Kalachova

 

 

 

 

 

Odpowiedzi

Sławek K (niezweryfikowany)
czw., 10/27/2022 - 19:07 Adres
Panie Marku, czy miał Pan możliwość kiedyś posłuchać Yamahy A-1 z 1978r? Jeśli tak to jak by ją porównać do A 760? Na podstawie Pana opisu, powinny brzmień podobnie. Z tego co się orientuje to A-1 własnie miała piękne, jedwabiste wysokie tony i ogromną kulturę brzmienia.
marek
czw., 10/27/2022 - 19:22 Adres
Niestety, żeby nie powielać błędów wszelkich internetowych for zajmujących się tematyką audio, nigdy nie wypowiadam się na temat sprzętu którego nie słuchałem.
Mam nadzieję że wspomniany model kiedyś przejdzie przez mój stolik odsłuchowy (i moje uszy). Wówczas z całą pewnością napisze jego test.
Jeżeli ma Pan dostęp do A1 proponuje żeby sam Pan ocenił jego brzmienie. Jeżeli się Panu spodoba po prostu proszę go brać i już nie szukać bo zawsze będzie Pan miał wrażenie że można było wybrać lepiej. Chyba wszyscy tak mają... ;-)
marcin sarnecki (niezweryfikowany)
ndz., 11/13/2022 - 18:47 Adres
no DZIĘKI WIDZI KOLEGA JAKIE CIEKAWE SPRZĘTY DOSTARCZAM CZY TO DO NAPRAWY CZY DO SKLEPU. SPRZEDAŁ SIĘ BO W ZAKŁADCE SKLEP NIEOBECNY.
marcin sarnecki (niezweryfikowany)
ndz., 11/13/2022 - 19:37 Adres
ALE WOLĘ WASZ PIĘKNIE CICHO GRA A PRZECIE NIE BĘDĘ KATOWAŁ 21 CZY 22 SASIADÓW SYMFONIAMI CZY OPERĄ HA HA HA PIEKNIE WYSZYKOWANY TEN NAD DZIEKI WIELKIE DLA EKIPY
marek
pon., 11/14/2022 - 15:26 Adres
Cieszymy się, że się dobrze sprawdza...
A o względy sąsiadów trzeba dbać w myśl powiedzenia "szanuj sąsiada swego bo możesz mieć gorszego.."
;-)

Napisz komentarz