WADIA 381i - Test odtwarzacza CD

Wadia 381i Test

WADIA 381i Test odtwarzacza CD


W ostatnich dniach na moje biurko dostarczono ciekawe urządzenie.
A konkretnie przydźwigali je pracownicy zaprzyjaźnionego serwisu. Mógłbym napisać, że po prostu je przynieśli, ale w tym wypadku „przydźwiganie” znacznie lepiej oddaje istotę sprawy.
Przenoszenie odtwarzacza CD Wadia 381i to poważne wyzwanie dla każdego o posturze sprintera, lub skoczka wzwyż. Atleci oczywiście nie będą mieli z tym większego kłopotu, ale to już będzie zależało od dystansu jaki trzeba będzie przebyć.

Powodem tego pełnego sapnięć i postękiwania „dostarczenia”, była prośba o jego dokładne sprawdzenie po wykonanych naprawach.
Klient, będący jego właścicielem zgłosił usterkę polegającą na problemie z odczytem płyt.
Jednocześnie uczciwie przyznał, że urządzenie nie było używane przez bardzo długi czas. 
Technik, który przeprowadzał wstępną diagnostykę, stwierdził, że konieczne jest dokładne czyszczenie soczewki lasera, jak również pełna konserwacja napędu. Ostatecznie okazało się, że naprawy wymagało również zasilanie lasera.
Potwierdza to wielokrotnie powtarzaną przeze mnie tezę, że urządzenia audio nie tolerują zbyt dobrze długich okresów przestoju.
Pod koniec działań serwisowych stwierdzono, że także dostarczony wraz odtwarzaczem pilot (bez niego obsługa jest bardzo ograniczona) wymaga rozebrania i wyczyszczenia wszystkich styków.

Kiedy, te niezbędne czynności zostały wykonane, potrzebne było kilka godzin na testy, a właściwie na kontrolę przeprowadzonych napraw,  moi koledzy, jak to już mają w zwyczaju, postanowili, że najlepiej będzie jeżeli zajmie się tym personel Sklepu Vintage Audio.

Jak łatwo można się domyśleć, odtwarzacz trafił do mnie. 
Zatem skorzystałem z okazji i w trakcie słuchania tak nieczęsto spotykanego w Polsce sprzętu, poczyniłem trochę notatek.

Początkowo miały to być zapiski na własny użytek, ale ostatecznie stwierdziłem, że byłoby nieuczciwe w stosunku do czytelników moich artykułów, gdybym nie podzielił się z nimi wrażeniami z tego odsłuchu.
A zatem, zacznijmy od wrażeń wizualnych, a potem przejdziemy do doznań akustycznych...


Wygląd

Wadia 381i to jeden z najładniejszych odtwarzaczy CD z jakimi dane mi było zetknąć się bezpośrednio.
Duża bryła w kolorze czarnym, lub ciemno-grafitowym (wiele zależy od oświetlenia) prezentuje się okazale i bardzo elegancko. Oczywiście, o ile ktoś lubi modernistyczny design.
Ja nie mam nic przeciwko takiemu zaprojektowaniu obudów sprzętu audio, ponieważ stają się dzięki temu bardziej nietuzinkowe.
Wyobrażam sobie, że w pokoju o bardzo przyciemnionym świetle, ten odtwarzacz (kiedy jest wyłączony) może wyglądać jak któryś rodzaj monolitów przewijających się w różnych scenach kultowego filmu „2001 – Odyseja Kosmiczna” w reżyserii Stanleya Kubricka.
Może być ozdobą niejednego pomieszczenia.

Obudowa została wykonana tak solidnie, że właściwie najlepiej będzie tu pasowało określenie „pancerna”. Nie tylko przód i boki, ale również tylna ścianka i górna pokrywa są zrobione ze znacznie grubszego metalu, niż jest to na ogół praktykowane.
Front panel zawiera konieczne minimum.
Umieszczono na nim:
Stylizowane logo firmy Wadia
Tackę/szufladę na płyty o raczej niezbyt dużej szerokości ( a przynajmniej tak może się wydawać w porównaniu z gabarytami obudowy)
Niewielki wyświetlacz, jarzący się na niebiesko
Pięć niewielkich, okrągłych przycisków obsługujących najważniejsze funkcje

Na tylnej ściance zainstalowano:
Analogowe wyjścia sygnału obsługiwane przez dwa standardy do wyboru: RCA i XLR
Cyfrowe wyjścia sygnału: XLR(zbalansowane), Coaxial, Optical, BNC, USB
Cyfrowe wejście sygnału: XLR(zbalansowane), Optical,  BNC

Pilot:

Amerykanie z Wadii projektując ten odtwarzacz, nie zapomnieli także o solidnym, odpornym na większość wypadków losowych pilocie.
Jest jednocześnie poręczny i ciężki. Poza tym, że daje on dostęp do wszystkich funkcji w które zaopatrzono odtwarzacz, może również posłużyć jako broń zaczepno-odporna.

 

Podstawowe dane techniczne:

Produkcja: U.S.A. ok. 2009

Dwa osobne, ekranowane zasilacze (po jednym dla sekcji cyfrowej i analogowej)
Ekranowane przetworniki DAC 24 bitowe o częstotliwości 96 kHz
4 x PCM1704-K + 2 x DSP56004FJ50 
Redukcja szumów Swift Current 3 Discreet (projekt Wadia)
Upsampling – Digimaster v2.5 oraz do wyboru dwa inne
Laser: KHM 313 (Sony)
Wymiary  43,2cm x 42cm x 17,8cm
Waga: ok. 25kg


W trakcie testu użyto:

Wadia 381i (odtwarzacz CD)
IC Tube Amp Custom (wzmacniacz lampowy)
Marantz PM 7003 (wzmacniacz tranzystorowy)
Spendor 1/2 (duże monitory podstawkowe)
Tannoy 633 (małe kolumny podłogowe)

 


Brzmienie:

Wysokie tony, to pokaz detaliczności na niezwykle zaawansowanym poziomie. Nie syczą, nie świszczą, nie bombardują uszu słuchacza pozornie spektakularnymi efektami, a jednak niczego w nich nie brakuje. Prowokują do uważnego wsłuchiwania się w każdy dźwięk i zazwyczaj w trakcie tego procederu udaje się napotkać drobne „smaczki”, które co prawda można wychwycić przy użyciu innych odtwarzaczy, ale nie mają tego szczególnego uroku, który przykuwa uwagę słuchacza i powoduje u niego chęć obcowania z tym urządzeniem jak najdłużej i testowanie na nim wciąż kolejnych płyt. W wielu przypadkach może okazać się, że dobrze znane od lat albumy ulubionych wykonawców, zyskają nowy wymiar.

Średnica ma dużą przestrzeń i przejrzystość, co czasem bywa określane jako transparentność, ale nie tylko to jest wielkim atutem tego pasma. 
Jest w niej olbrzymia ilość informacji, które wydają się być podawane nie tylko bardzo naturalnie, ale przede wszystkim ma się wrażenie dużej namacalności. Momentami wydaje się, że głosy wokalistów i wokalistek odrywają się od linii głośników i wybiegają w kierunku słuchacza, jakby chciały się pochwalić swoim kunsztem i barwą. Słuchałem już wielu odtwarzaczy, które miały taką umiejętność, ale dotąd jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby wokale wybrzmiewały aż tak blisko mojej twarzy.

Bas nie należy do szczególnie niskich. Odebrałem go raczej jako zwinny i dynamiczny, pilnujący tempa i dynamiki przy każdym rodzaju materiału muzycznego.


Moja ocena:

To zdecydowanie odtwarzacz dla osób, które już niejednego takiego urządzenia w życiu słuchały.
Nie bez powodu amerykańska firma Wadia jest ceniona za swoje produkty w świecie ludzi określanych mianem audiofili.
Z pewnością nie polecałbym go na początek przygody z tematem odtwarzaczy CD. 
Nie chodzi tylko o jego ceny, ale przede wszystkim z uwagi na to, że w przyszłości użytkownicy tego modelu, mogliby mieć naprawdę wielką trudność w znalezieniu jego następcy. 
O ile w ogóle chcieliby kiedykolwiek wymienić ten odtwarzacz na jakikolwiek inny...

Nie zamierzam wcale przekonywać kogokolwiek, że to odtwarzacz idealny i niepokonany brzmieniowo, ale jestem pewien, że jego brzmienie, szczegółowość i połączenie dynamiki z melodyjnością, to poziom zarezerwowany dla zaledwie kilku urządzeń tego typu.

Słuchałem go przez pewien czas, właściwie tylko po to, żeby sprawdzić czy naprawa została wykonana właściwie.
Tym razem zdecydowałem nie przeciągać sesji odsłuchowej dłużej niż było to niezbędne.
Czytelników może zastanowić powyższe zdanie, ale podkreślam je celowo.
Gdybym miał kilka pełnych dni na wsłuchiwanie się w jego możliwości, mógłbym odczuć coś, czego nienawidzę z całego serca. ZAZDROŚĆ.
Dla mojego własnego komfortu psychicznego poprzestałem na zaledwie trzygodzinnym zachwycie przy użyciu kilku wzmacniaczy i głośników. 
W czwartej godzinie powiedziałem „dosyć!”.
I tak po powrocie do domu tego wieczoru, po raz pierwszy od dawna nie włączyłem żadnego z moich dwóch zestawów domowych. Nie zrobiłem tego, żeby nie było mi przykro podświadomie porównywać posiadanych przeze mnie trzech odtwarzaczy (wcale nie najgorszych...) z tym co zaprezentowała ta wielka amerykańska „cegła”.

Czy Wadia ma jakieś wady?

Wada nr1: niemal wszystkie istotne funkcje są sterowane z pilota
Wada nr2: waga tego urządzenia. Możecie mi wierzyć, że przenoszenie tego urządzenia nie należy do przyjemności.

Czy chciałbym go mieć?

Z jednej strony tak, ale z drugiej niekoniecznie.
Jest niewiarygodnie dobrym, dokładnym dźwiękowo i wiarygodnym brzmieniowo odtwarzaczem.
Ale żeby go w pełni docenić, trzeba by dysponować wzmacniaczem i głośnikami, które będą w stanie nawiązać z nim pełną współpracę, lub jak kto woli, dorównać mu jakością.
Takie urządzenia, niestety, muszą siłą rzeczy kosztować kolejną fortunę.
Zdecydowanie poza moim zasięgiem finansowym. Kiedykolwiek.
Gdybym jednak był w stanie za ten odtwarzacz i odpowiadające jego klasie pozostałe elementy zapłacić ot tak, jak gdybym pstryknął palcami, to zrobiłbym to bez wahania...


Zdjęcie: Yevheniia Kalachova
Tekst: Marek „Maro” Kulesza
 

Kontakt

tel. 797 936 220
mail: audio@iviter.pl
Pl. Konstytucji 5, Neon Instrumenty Muzyczne Warszawa

Serwis:  tel. 22 113 40 88  mail: serwis@iviter.pl

godziny otwarcia : 10.00 - 19.00

“Their Satanic Majesties Request” to bodaj najbardziej niedoceniany album w historii Rolling Stonesów. Do tego stopnia, że przez jakiś czas pomijano go przy okazji wznowień i remasteringów dyskografii tej grupy. I…

Nadal jesteśmy w pamiętnym 1967 roku, który obfitował w niemal niezliczoną ilość doskonałych, interesujących płyt. Większość z nich została niesłusznie zapomniana, ale wydano wówczas również takie, które do dzisiaj…

Jimi Hendrix, człowiek z olbrzymim doświadczeniem studyjnym i scenicznym, ale jako sideman, lub muzyk kontraktowy, postanowił założyć własny zespół. Zespół z którym będzie grał taką muzykę jaką zechce.

Supergrupa CREAM powstała w 1966 roku i składała się z cenionych i niezwykle sprawnych instrumentalistów. Gitarzysta Eric Clapton był wówczas nazywany Bogiem. Perkusista Ginger Baker wytyczał nowe szlaki i metody gry…