Przejdź do treści
Wczytuję...

TECHNICS SA-8000X Test amplitunera

Something with HTML textformat

 

Lubię odsłuchiwać coraz starsze urządzenia audio. I w ostatnim czasie mam to szczęście, że średnio co dwa, trzy tygodnie koledzy z serwisu z którym współpracuję dostarczają mi takie sprzęty.

Wszystkie przechodzą mniejsze lub większe naprawy, a nierzadko także pełne rewitalizacje. Po takich zabiegach sprzęt trafia do mnie, gdzie może spokojnie wygrzać się i pograć przez jakiś czas.

To układ czysto grzecznościowy. Technicy korzystają z mojego czasu i moich uszu, a jeżeli cokolwiek budzi moje wątpliwości testowany sprzęt trafia ponownie do serwisu na ewentualne poprawki. Dzięki temu technicy nie muszą robić tego sami i jest to dla nich ogromna oszczędność czasu.

Ja, oprócz przyjemności poznawania wciąż nowych urządzeń audio, mogę także pisać artykuły o najciekawszych z nich.

Nie o wszystkich, bo niektóre wcale nie są interesujące, ale te które dobrze grają czyli mają przyzwoite brzmienie, lub przynajmniej niebanalny design, zawsze chętnie opisuję.

 

 

Tym razem dostarczono mi elegancki amplituner kwadrofoniczny firmy Technics. To model SA-8000X pochodzący z połowy lat 70-tych.

Szczerze mówiąc słyszałem już wiele konstrukcji tej firmy produkowanych w latach 80-tych i 90-tych, ale lata 70-te nadal nie są mi zbyt dobrze znane jeśli chodzi o ofertę tej firmy.

Polakom Technics kojarzy się głównie z dewizowymi sklepami PEWEX, gdzie można było nabyć „lepszą elektronikę z Zachodu”. A kogo nie było stać na zakup, chodził tam jedynie po to by popatrzeć na te urządzenia i marzyć... Wyobrażać sobie że samemu będzie się kiedyś miało w domu taki „kawałek lepszego świata”.

Z tego co wiem, w latach kiedy wyprodukowano SA-8000X Technics nie był jeszcze obecny w Polsce. A przynajmniej nie oficjalnie. Natomiast niewykluczone, że te urządzenia już pojawiały się w polskich domach za sprawą importu indywidualnego. Dużą zasługę w tym typie działalności mieli przede wszystkim marynarze floty handlowej, którzy z jednego rejsu potrafili przywozić po kilka takich sprzętów.

Jaki był los tego konkretnego egzemplarza nie wiemy.

Ale możemy przynajmniej przekonać się jak brzmiały technicsowskie produkty w czasie, kiedy tu u nas staraliśmy się budować drugą Japonię.

 

Podstawowe dane techniczne:

Produkcja: Japonia 1973 – 1977

Zakres strojenia: FM, MW

Moc: 2 x 36W (stereo), 2 x 13W przy współpracy z głośnikami 8 Ohm (kwadrofoniczny)

Pasmo przenoszenia: 10Hz do 50 00kHz

Całkowite zniekształcenia harmoniczne: 0,5%

Współczynnik tłumienia: 30

Czułość wejściowa: 2mV (mikrofon), 1,5mV (MM), 150mV (linia)

Stosunek sygnału / szum: 70dB (MM), 90dB (linia)

Wyjście: 150mV (linia)

Impedancja obciążenia głośnika: od 4Ω do 16Ω

Wymiary: 49,5cm x 16cm x 40cm

Waga: 13,5 kg

 

Wygląd

Front panel jest niemal w połowie podzielony na dwie części. Pierwszą (dolną) wykonaną ze szczotkowanego aluminium na której umieszczono wszystkie przełączniki i potencjometry, oraz górną część będącą w całości oknem skali radiowej i wskaźników wychyłowych.

Opis wyglądu całości zacznę od wspomnianego okna.

Wkomponowano w nie skalę radiową i wskaźnik precyzyjnego dostrojenia stacji radiowych. Jednak najciekawsze są aż cztery wskaźniki mocy. Ponieważ amplituner został zaprojektowany jako urządzenie kwadrofoniczne, obsługują one wszystkie obciążone głośnikami kanały.

W trybie stereo i podłączeniu tylko jednej pary głośników działają dwa wskaźniki.

Pomiędzy oknem skali a właściwym panelem sterowania umieszczono wąski, czarny pas na którym swoje miejsce znalazły nieduże przełączniki: włącznik sieciowy, Meter Range, Tape1, Tape2, L Separation R, L Carrier R.
 

Poniżej, już na panelu aluminiowym, mamy do czynienia z następującymi przełącznikami i potencjometrami:

dwa średniej wielkości potencjometry regulujące bas i wysokie tony, cztery małe potencjometry regulujące natężenie dźwięku każdego kanału z osobna (mogą służyć jako balans), dwa średniej wielkości potencjometry skokowe będące wyborem źródeł oraz przełącznikiem trybów pracy amplitunera Stereo, mono, i trzech ustawień dźwięku cztero-kanałowego.

Dwie duże gałki z których jedna to regulator poziomu głośności, a druga służy do wybierania stacji radiowych.

Dwa suwakowe regulatory opisane jako: AFD (WIDTH, DEPTH).

Dwa dźwigniowe przełączniki obsługujące Loudness i funkcję MUTE.

Dwa gniazda słuchawkowe typu Jack

Jedno gniazdo Jack do współpracy z mikrofonem.


 

Na tylnej ściance zainstalowano:
 

11 par gniazd RCA (CINCH) do podłączania różnych źródeł dźwięku, dwa rodzaje przełączników wkładek gramofonowych, terminale dla dwóch par głośników.


 

W trakcie testu użyto
 

TECHNICS SA-8000X (amplituner)

AKAI CD 69 (odtwarzacz CD)

ROTEL RCD 991 (odtwarzacz CD)

xDuoo XQ 50 Pro2 (adaptor Bluetooth)

DALI 606 (kolumny podłogowe)

JBL TLX4 (kolumny podłogowe)

B&W DM 602 S3 (monitory)

ROGERS LS2 (monitory)


 

Brzmienie

Trochę z sercem na ramieniu podłączałem ten amplituner żeby go porządnie wygrzać i sprawdzić po naprawie. Nie jestem jakoś specjalnie uprzedzony do firmy Technics, chociaż sam miałem kiedyś kilka urządzeń tego producenta, których nie bardzo dawało się słuchać. Ale mimo to większość sprzętów Technicsa z lat 70-tych i 80-tych które dotąd sprawdzałem grała dobrze lub przynajmniej przyzwoicie.

Amplituner SA-8000X po kilkudniowym wygrzewaniu zaprezentował dźwięk nadzwyczaj interesujący.
 

Wysokie tony są w nim bardzo wyraźne i świetnie separowane. Nigdy nie kłują świstami i jazgotem. Mają w sobie całkiem sporo przyjemnej słodyczy, która wpływa na delikatne zaokrąglenie najwyższych składowych tego pasma.

 

Średnica zapewne będzie w stanie spodobać się nawet osobom zakochanym w konstrukcjach z Wielkiej Brytanii. Jest lekko wypchnięta do przodu i ma w sobie dużo nasycenia i masy. Dosyć naturalna i wielowarstwowa. Współpracując z tonami wysokimi tworzy dosyć szeroką stereofonię.

Głębia sceny nie należy do najlepszych, ale i tak urządzenie nie ma się czego wstydzić w tej kwestii. Uznajmy że jest w zupełności wystarczająca.

 

Bas lubi grać przede wszystkim swoim średnim zakresem. Sprawdza się w tym doskonale i dzielnie towarzyszy wszystkiemu co odbywa się na poziomie tonów średnich. Jeżeli jednak nagranie tego wymaga (tak zostało wyprodukowane) potrafi śmielej zagrzmieć nie tylko na samym dole, ale także podkreślić przełom dolnej średnicy i górnego basu. W pierwszym przypadku generuje sporo ciepła i miękkości, a w drugim pokazuje lekkie usztywnienie i sporą dynamikę.


 

Moja ocena

Piękny amplituner. Tak piękny, że z jednej strony pozwala mieć nadzieję, że zagra równie pięknie jak wygląda, ale z drugiej trochę budzi obawy że dźwięk nie dorówna urodzie urządzenia.

Technics był zawsze firmą dosyć chimeryczną jeżeli chodzi o jakość brzmienia jej konstrukcji.

Na przestrzeni wielu dekad jej amplitunery i wzmacniacze miewały bardzo dobry dźwięk i dynamikę, ale zdarzały się także lata chude, kiedy mało który sprzęt z logo Technicsa mógł poszczycić się dźwiękiem choćby uznawalnym za zadowalający.

Ten model pochodzi z połowy lat 70-tych XX wieku, z czasów kiedy niemal wszyscy producenci sprzętu audio starali się go tak projektować i produkować żeby nie tylko grał ładnym dźwiękiem, ale także służył właścicielowi przez kilkadziesiąt lat.

Celowo użyłem określenia „grać ładnym dźwiękiem”, a nie na przykład „grać neutralnym czy naturalnym dźwiękiem”. W tamtym okresie właśnie o to chodziło. Mało kogo wtedy interesowało i ekscytowało czy dane urządzenie jest w stanie w 90% oddać prawdziwy dźwięk poszczególnych instrumentów, czy głosów. Oczywiście nie powinny być w żaden sposób przekłamane, ale najważniejsze było to żeby cała prezentacja była miła dla ucha.
 

SA-8000X właśnie taki jest. Gra po prostu ładnym, przyjemnym i niemęczącym dźwiękiem, bez próby oszołomienia słuchacza pełną naturalnością. Nie stara się także o tanią spektakularność polegającą na mocnym wyeksponowaniu sopranów i basu kosztem wycofanej (cichszej) średnicy.

W dodatku jest zaskakująco przejrzysty. Być może dlatego, że przystosowano go do kwadrofonii i każdy kanał powinien przekazywać tyle szczegółów ile tylko się da.
 

Reasumując: to elegancki i duży amplituner który może stać się prawdziwą ozdobą każdego pokoju. Można go więc traktować jako element wystroju stylowego wnętrza.

A gdyby tego było mało, to potrafi przepięknie zagrać i to w każdym możliwym repertuarze.

To takie dwa w jednym.

Świetna maszyna...
 

Czy chciałbym go mieć?

Nawet gdybym chciał, to tylko za jego dźwięk. Wolałbym jednak żeby nie był tak skomplikowaną maszynerią skonstruowana do kwadrofonii i wyposażoną w całą baterię różnych gałek i przełączników z których i tak bym nie korzystał.

 

Tekst: Marek „Maro” Kulesza

Zdjęcia: Yevheniia Kalachova


 


 

 

Napisz komentarz