Przejdź do treści
Wczytuję...

Technics SA-202 Test Amplitunera

Something with HTML textformat

 

Dzisiaj słucham kolejnego urządzenia należącego do naszego Sklepu Audio.

Już wcześniej zwrócił moją uwagę. Stali czytelnicy naszej strony, śledzący testy sprzętów jakie wykonujemy, wiedzą że Technics nie jest firmą za którą przepadam.

Kiedyś, jak większość rodaków, uważałem sprzęty Technicsa za top of the tops w świecie audio. Oczywiście głównie za sprawą sieci dewizowych sklepów Pewex. Miałem kilka sprzętów tej firmy zakupionych za ciężkie pieniądze i na drodze wielu wyrzeczeń.

Szybko jednak dostrzegłem, że renoma jaka otaczała te urządzenia jest nieco nadmuchana przez marketing Pewexu (chociaż w tamtych czasach coś takiego jak marketing w ogóle nie było potrzebne w naszym kraju) i ma zasięg głównie regionalny. Owszem, ta firma była znana na całym świecie, ale cieszyła się wyraźnie mniejszym poważaniem niż konkurencja. Zazwyczaj była też nieco tańsza.

Co nie znaczy, że jej produkty nie bywały dobre. A nawet zaskakująco dobre.

Technicsowi, jak każdej innej firmie przydarzały się lepsze i gorsze lata. W moim mniemaniu, jeden z ich najgorszych okresów to początek lat 90-tych. Większość wzmacniaczy i amplitunerów z tamtych lat brzmiała nieciekawie. Mało dynamicznie, mało szczegółowo i zupełnie bez jakichkolwiek emocji.

Dosyć szybko przesiadłem się na sprzęt innej japońskiej firmy, którego brzmienie było o kilka klas lepsze. W dodatku za dokładnie takie same pieniądze...

Ale lata 70-te i większa część 80-tych to dla Technicsa i jego konstruktorów chyba najlepszy okres. Sprzęt z tamtego okresu grał ciekawie. Nie wszystkie modele były postrzegane jako udane, ale jednak sukcesów było znacznie więcej niż ewidentnych wpadek.

Amplituner SA-202 to zdecydowanie urządzenie udane. Powstało na początku lat 80-tych.

Ale po kolei.

 

Wygląd

SA-202 jest urządzeniem zgrabnym. To chyba najlepsze określenie jego gabarytów.

Nie jest płaskim naleśnikiem, ale również wysokość front panela nie jest aż tak duża jak w wielu urządzeniach tego typu produkowanych w latach 70-tych. Szerokość całkowicie standardowa, ale głębokość jest stosunkowo niewielka. Bez najmniejszych problemów da się ten amplituner zmieścić na normalnych półkach regałowych.

 

Front panel został wykonany z metalu o barwie ciemno-brązowej. Natomiast wszystkie przełączniki i potencjometry mają kolor czarny.

Przełączników jest pięć. Służą do uruchamiania amplitunera oraz do: wyboru pary głośników, funkcji Loudness, współpracy z magnetofonem, oraz wyboru trybu Stereo/Mono dotyczącego tunera radiowego. Potencjometrów różnej wielkości jest sześć. Trzy służą do regulacji barwy dźwięku i balansu, jeden do wyboru źródeł dźwięku. Pokrętło regulacji głośności ma nieco większy rozmiar niż wcześniej opisane. Największym pokrętłem jest potencjometr przeznaczony do strojenia radia.

 

Na tylnej ściance umieszczono:

Zaciski dla dwóch par głośników, cztery gniazda RCA(CINCH) do podłączania różnych źródeł oraz pięć zacisków do przyłączania kilku typów anten oraz uziemienia gramofonowego.

Wygodnym rozwiązaniem jest zainstalowanie na zewnątrz obudowy gniazd z bezpiecznikami. W razie ich przepalenia każdy użytkownik może je wymienić samodzielnie.

 

 

W trakcie testu użyto

Technics SA-202 (Amplituner)

Sony CDP-XE 510 (odtwarzacz CD)

Philips CD 930 (odtwarzacz CD)

Pioneer PD 7700 (odtwarzacz CD)

Elac FS 108,2 (kolumny podłogowe)

JBL LX33 (kolumny podłogowe)

B&W DM 602 (monitory)

Cerwin Vega Cabinet (monitory)

 

 

Brzmienie

We wstępie do tego testu napisałem, że Technicsy sprzed pierwszej połowy lat 90-tych potrafiły grać bardzo przyzwoicie.

I ten amplituner za pewnością należy do tej grupy.

Całe jego brzmienie należy zaliczyć do raczej spokojnych i poukładanych. Ale z pewnością nie jest zamulone czy mało szczegółowe. Prezentacja każdego materiału muzycznego odbywa się z „rozwagą i powagą”. Szczególnie akustyczny jazz bardzo zyskuje na takim sposobie wybrzmiewania. Ale o dziwo nawet wyjątkowo ciężkie gitary potrafią zagrzmieć dynamicznie, szybko i wciągająco.

 

Wysokie tony są wyraźne i dosyć szczegółowe, ale sam najwyższy skraj tego pasma wydaje się być nieco zaokrąglony i dosłodzony. Nic nie piszczy i nie świszcze. A mimo to słyszy się każdy niuans realizacji nagrań.

Najmocniejszą stroną tego amplitunera są tony średnie. Naturalne, ładnie poukładane i poseparowane. Nie jest to wyższa półka audiofilska, ale jak na ten typ sprzętu i kraj pochodzenia, rezultat jest zaskakująco dobry.

Bas jest pasmem „towarzyszącym”. Podkreśla rytm, dodaje dynamiki i dociąża dolny zakres tonów średnich. Natomiast z pewnością nie dominuje żadnego nagrania, nie dudni i nie rozlewa się po całym pomieszczeniu odsłuchowym. Z góry uprzedzę, że ani razu nie odczułem niedoboru najniższych tonów. Były obecne i słyszalne przez cały czas, ale w bardzo kulturalny, nienarzucający się i zrównoważony sposób.

 

 

Moja ocena

To jeden z ciekawszych amplitunerów jakich słuchałem w przeciągu ostatniego roku.

Jego sposób prezentacji jest niezwykle elegancki. Tak jakby firma Technics „skroiła” go zgodnie z gustem słuchaczy o wyrafinowanym, nieco audiofilskim słuchu.

Prawdopodobnie narażę się purystom, ale ośmielę się stwierdzić że ogólne brzmienie SA-202 kojarzy mi się trochę z tym, jakie proponowały wzmacniacze NAD z tamtych lat. Jest w moim pojęciu bardziej brytyjskie niż jakiekolwiek inne. Być może urządzenie zostało wyprodukowane z myślą o rynku brytyjskim i dlatego przystosowano jego dźwięk do gustów tamtejszych konsumentów.

Kiedyś słyszałem taką teorię, że faktycznie Technics przez pewien czas prowadził taką politykę sprzedaży i ten sam model wzmacniacza lub amplitunera przeznaczony np. na rynek angielski brzmiał odrobinę inaczej niż egzemplarze wyprodukowane dla słuchaczy z Niemiec.

Teoria dobra jak każda inna. Zapewne należy do gatunku teorii spiskowych, ale warto znać i taką ciekawostkę...

Z pewnością jest to sprzęt, który nie zamęczy swojego właściciela rozjazgotaną i nadmiernie rozjaśnioną górą. Poprowadzi go poprzez dziesiątki szczegółów zawartych w środkowym paśmie. I to jest jego największa zaletą.

 

Gdyby jednak ktoś wolał nieco bardziej rześki typ brzmienia, to warto połączyć ten amplituner z głośnikami o lekko rozjaśnionym sposobie grania. Wtedy góra stanie się bardziej szczegółowa i „błyszcząca”.

 

Czy chciałbym go mieć?

Właściwie dlaczego nie? Lubię brzmienie brytyjskich wzmacniaczy, a ten Technics gra dosyć podobnie. Ma też bardzo czuły tuner radiowy, który nawet bez podłączonej anteny bez problemu odnajduje większość stacji radiowych, prezentując przy tym całkiem znośną jakość dźwięku. A kiedy do antenowego zacisku przykręci się nawet najzwyklejszy drut, to poziom sygnału radiowego osiąga maksimum.

Takich czułych tunerów dzisiaj już nikt nie konstruuje.

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

 

Odpowiedz