Przejdź do treści
Wczytuję...

SUDGEN A21a- Ryba z frytkami w klasie A- TEST WZMACNIACZA

Jeżeli chodzi o brzmienie „Brytyjskie” to w całkowitym tego słowa znaczeniu fanem nie jestem, a wręcz można powiedzieć, że jestem zagorzałym przeciwnikiem, ale to dotyczy głównie kolumn, i przede wszystkim tych BBC. Ale jeżeli chodzi o wzmacniacze to sprawa jest trochę inna.

Brytyjskie wzmacniacze tranzystorowe mają pewną specyficzną manierę dźwięku przypominającą trochę co lepsze wzmacniacze lampowe, przyciemnione i spokojne brzmienie to domena prawie wszystkich „brytoli”, w prawie każdym budżecie. Już najtańsze NADy (o ile nie te nowe cyfrowe) oferują bardzo przyjemne brzmienie.
Sugden jest trochę wyższą półką od NADa, ale wciąż posiada tą swojską, brytyjską manierę, ale o tym zaraz.

Wygląd.

Sugden jak przystało na wyspiarza, wygląda dość surowo, dla wielu będzie nawet brzydki.
Przedni panel to prosty blok aluminium wyposażony w zestaw 3 jednakowych gałek i mniej jednakowych 3 przycisków, o rozkładzie prawdopodobnie przypadkowym, ale to nie jest problem, problemem jest szkaradna, paskudna, obskurna czcionka. Przypominająca bardziej jakieś druciarstwo DIY niż markowy wzmacniacz. Ale co prawda jakość samego panelu i gałek jest na wysokim poziomie.
Pozytywne wrażenie robią bardzo głębokie radiatory, sprawiają one wrażenie lekkiej agresywności, niczym lekko ułomny brat Ferrari Testarossa.
Góra i tył tak samo jak przód nie zachwycają, ale są dobrze wykonane. Wtyki głośnikowe i RCA są dobrej jakości.

Użytkowanie.

Jako, że wzmacniacz ma budowę cepa, jego obsługa nie powinna sprzyjać problemów nawet średnio ogarniętej płaszczce. Selektor wejść, balans i głośność na gałkach, szkaradny włącznik i dziwnie działający przycisk mono wraz z przyciskiem „tape” (dlaczego nie znajduje się na selektorze? Nie mam bladego pojęcia).
Regulacja głośności jest płynna i liniowa, tak samo jak regulacja balansu. Selektor wejść chodzi z lekkim luzem, ale wciąż przyjemnie.

Brzmienie.

Na początku mnie nie zachwycił, mocno ciemnawo i bezpiecznie, nic konkretnego. Przejście na jaśniejsze realizacje jednak pokazało potencjał.  Przede wszystkim średnica, łagodna i lekko zaokrąglona, o bardzo dobrej płynności i niepozbawiona tkanki. Niestety jej faktura pozostawia trochę do życzenia, jest trochę zbyt rozlana. Ale w ogólnym rozrachunku jest przyjemna. Wokale brzmią w sposób bardzo płynny, olejowy wręcz. Można się rozkochać, w szczególności w damskich wokalizach.

Góra to jak najbardziej pozytywny aspekt brzmienia tego wzmacniacza, jest łagodna ale za razem dość detaliczna, nie ma w niej niepotrzebnej agresji, nie angażuje nas w batalie z dźwiękiem. Pomimo tego, że niektórym mogło by się wydawać, że jest trochę mało informacji, ale nie jest to do końca fakt. To cecha tych lepszych wzmacniaczy, góra jest zespolona, niczym twarde szkło, a nie jak w co tańszych wzmacniaczach, piaszczysta. Jednocześnie jest bardzo dobrze zszyta z resztą pasma. Większy problem widziałbym w jej mikrodynamice, która gdzieś umyka, chociaż problemu z makrodynamiką nie uświadczyłem.

Bas robi wrażenie, chociaż moc klocka już niekoniecznie, ale pomimo tego bas nie ma problemów z wykrzesaniem z siebie naprawdę niskich alikwot z naprawdę dobrym przytupem i  stosowną masą. Choć bas jest lekko zaokrąglony, to nie w takim stopniu aby potrafił się bardziej zgubić, nie ma z tym większego problemu. Jednocześnie jego charakterystyka jest dość równa, nie faworyzuje żadnej partii i pozwala głośnikom wykrzesać z siebie swój naturalny charakter.

Jeżeli chodzi o rozdzielczość to jest poprawnie, wzmacniacz nie gubi się za dużo, przeważnie w co bardziej skomplikowanych aranżacjach. Przeważnie przy mocniejszej muzyce, jakimś metalu góra zaczyna po prostu nie wyrabiać. Ale wciąż, jest poprawnie. Separacja barw instrumentów jest również na poprawnym poziomie, ale szału, znów nie ma, im wyżej w tonacji brzmi instrument, tym lepiej z jego separacją.

Scena jest ok, po prostu jest. Sama scena jest z gatunku tych wąskich i płaskich, sama wyrazistość punktów w przestrzeni też jest poniżej średniej, ciężko stwierdzić skąd dokładnie dźwięk dochodzi. Dodatkowo, scena sama w sobie jest bardzo kiepsko oderwana od linii kolumn, jest zalana w dziwnym, ciemnym i gęstym roztworze który nie pozwala scenie odetchnąć. 

Podsumowując, Sugden nie jest pozbawiony wad, jest lekko ociężały i zamulony przez braki w rozdzielczości. Ale nie można powiedzieć, że to zły wzmacniacz! Ma swoje dość znaczne wady ale niczym nie denerwuje, nie chcemy po 15 min wbić sobie widelca w uszy. Jest przyjemny, chociaż czasem nawet nazbyt przyjemny.
 Przy zbyt wyrywnych i agresywnych kolumnach A21a będzie wybawieniem. Jednocześnie ma bardzo dobrą średnicę, z ogromnym flow. Góra również jest taka jak Bozia przykazała, ale cierpi ona z ogólnego braku rozdzielczości wzmacniacza.
Ogólnie mogę polecić każdemu kto wpadł w toksyczny związek ze zbyt agresywnymi kolumnami. Ale i również fani zamulaczy będą zadowoleni.

Ocena: 6+/10

 

Napisz komentarz