Przejdź do treści
Wczytuję...

Romulus V3 - Test wzmacniacza

Something with HTML textformat

 

Wspominałem o prawdziwym „wysypie” wzmacniaczy lampowych w naszym serwisie. I oto następny reprezentant tego rodzaju urządzeń trafia na mój stolik odsłuchowy.

Romulus V3 to wzmacniacz wyprodukowany w II połowie lat 90-tych przez brytyjską manufakturę mieszczącą się w Essex. W swoim czasie był czymś w rodzaju prawdziwego hitu sprzedażowego. Klientów urzekał nie tylko jego dźwięk, ale i stosunkowo duża moc, jak na konstrukcję opartą całkowicie na lampach. Te pierwsze wersje Romulusów dysponowały mocą od 35 do 55 watów. Dodatkowym magnesem była bardzo przystępna cena oscylująca wtedy w okolicach 6000zł.

Wygląd

To bardzo eleganckie urządzenie. O tejże elegancji stanowi głównie front panel wykonany z solidnego, chromowanego na wysoki połysk metalu. Umieszczono na nim jedynie trzy, takie same gałki o dużej średnicy. Prawa jest włącznikiem sieciowym. Lewa to selektor źródeł. Środkowa służy do regulacji głośności.

Ponad płytą czołową widzimy 9 lamp różnych rozmiarów. 4Szt dużych i 5szt małych, oraz solidną pokrywę w kolorze czarnym, kryjącą 4szt sporych transformatorów toroidalnych.

Na tylnej ściance zainstalowano: gniazdo przewodu sieciowego, zaciski głośnikowe przeznaczone do podłączenia jednej pary głośników, oraz 7 gniazd typu RCA (CINCH) przeznaczonych do współpracy z różnymi źródłami dźwięku.

 

W trakcie testu użyto

Romulus V3 ( wzmacniacz lampowy )

Kenwood DP5030 ( odtwarzacz CD )

Marantz CD67mkII Original SE ( odtwarzacz CD )

Cerwin-Vega Cabinet ( monitory )

Tannoy R1 Rosewood ( małe monitory )

Tannoy Sensys DC2 ( duże kolumny podłogowe )

 

Brzmienie

Ponieważ ostatnio częściej zdarza mi się słuchać wzmacniaczy lampowych niż tranzystorowych, coraz lepiej słyszę różnice pomiędzy poszczególnymi sprawdzanymi modelami.

I tak, ze wszystkich „lampowców”, które grały u mnie na stoiku odsłuchowym, najbardziej „lampowo” brzmiał włoski Unison Research. Pisząc „lampowo” mam na myśli ciepły, namacalny, lekko tłusty dźwięk. Z kolei najlżej grał słowacki JJ. Ten był niezwykle dźwięczny i szybki, jak bardzo dobry tranzystorowiec.

Gdzie umiejscowić Romulusa V3?

Moim zdaniem jego sposób prezentacji każdego materiału muzycznego, jest zlokalizowany pomiędzy dwiema wymienionymi konstrukcjami, choć znacznie bliżej mu do JJ, niż do Unisona.

Wysokie tony są dosyć gładkie, ale wcale nie sprawiają wrażenia nadmiernie wycofanych. Moim zdaniem wzmacniacz po prostu nie stara się nadmiernie doświetlać samych najwyższych skrajów tego pasma po to, żeby nie stworzyć efektu, który mógłby irytować słuchacza i skłaniać go do częstego przerywania przyjemności obcowania z muzyką.

Tony średnie, jak to zazwyczaj bywa we wzmacniaczach lampowych, są dobrze słyszalne, selektywne i bardzo naturalne. W tym aspekcie trudno by było przyczepić się do V3.

Bas jest zależny od materiału, którego używa się w trakcie odsłuchu. I nie chodzi mi o gatunki muzyczne, ale zdecydowanie o poziom realizacji nagrań. Przy słabych realizacjach, wzmacniacz nawet nie będzie próbował tej słabości ukryć, a wręcz może ją podkreślić, co nie zawsze będzie miłe dla ucha. W takich przypadkach brzmienie może stać się dudniące i mało czytelne.

W trakcie odsłuchu płyt dobrze nagranych (i wytłoczonych) bas potrafi być zaskakująco potężny, ale zawsze słychać każdą poszczególną nutę. Szczególnie dobrze nagrany kontrabas (w małych składach jazzowych) był słyszalny niemal tak, jakby kontrabasista postawił instrument w naszym pomieszczeniu odsłuchowym. I o to właśnie chodzi. Jeżeli urządzeniu uda się choćby w minimalnym stopniu oszukać nasze zmysły, to oznacza, że nie jest to byle jaki sprzęt.

Im bardziej czujemy się oszukani, tym lepszy jest poziom jakościowy. I odwrotnie. Choć muszę przyznać, że nie zawsze jest to regułą. Zdarzało mi się bardzo mocno rozczarować sposobem grania kilku niezwykle kosztownych „klocków”.

Romulus należy do tych, których słucha się z prawdziwą przyjemnością.

Czy chciałbym go mieć?

Myślę, że tak. Biorąc pod uwagę jego jakość dźwięku, jego cenę początkową, jest to propozycja należącą do tych najkorzystniejszych.

Gdybym tylko dysponował niezbędnymi środkami...

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

Odpowiedz