Przejdź do treści
Wczytuję...

PIONEER SA 708 - Test wzmacniacza

Something with HTML textformat

 

Technicy z naszego serwisu dostarczyli mi dzisiaj do przetestowania wzmacniacz Pioneer SA 708.

Jednym z moich zadań jest przeprowadzanie testów odsłuchowych większości wzmacniaczy jakie były naprawione w naszym serwisie. Dokładne kilkugodzinne wsłuchiwanie się w naprawione urządzenia daje szansę na wychwycenie drobnych mankamentów, których technicy mogli nie zauważyć. A to z kolei daje gwarancję, że klient otrzyma sprzęt nie tylko naprawiony ale także dokładnie sprawdzony również pod kątem brzmieniowym.

Czasem trafiają mi się na testach urządzenia mało ciekawe, ale bywają też dni kiedy na moim stoliku osłuchowym pojawiają się interesujące modele utytułowanych producentów.

Tym razem będę słuchał wzmacniacza SA 708 firmy Pioneer należącego do serii Blue.

Urządzenie wyprodukowano na przełomie lat 70/80-tych i należy do grupy sprzętów poszukiwanych przez miłośników vintage'owych wzmacniaczy.

 

Wygląd

Wygląd tego wzmacniacza to swoiste połączenie designu typowego dla lat 70-tych z jednym dodatkiem, który ewidentnie kojarzy się z następna dekadą. Tym dodatkiem jest wyświetlacz informujący o poziomie wykorzystywanej mocy.

 

Na front panelu umieszczono:

kilka przełączników w formie dźwigienek. Jedną z nich jest włącznik zasilania, następne to: wyłącznik możliwości regulacji barwy i balansu, przełącznik trybu MONO/STEREO, Loudness, Muting, Filtr Subsonic, oraz dwa przełączniki obsługujące różne tryby współpracy z dwoma magnetofonami.

Kilka gałek różnej wielkości z czego największa jest potencjometrem siły głosu, pozostałe są znacznie mniejsze i obsługują różne funkcje. Włączanie jednej lub dwóch par głośników, regulację barwy dźwięku i balansu, selektor źródeł.

Ozdobą przedniej ścianki jest stosunkowo nieduży, ale mimo to przyciągający uwagę wyświetlacz informujący o wykorzystywanej mocy. Podświetlony jest na kolor intensywnie błękitny.

 

Na tylnej ściance zainstalowano:

zaciski dla dwóch par głośników, siedem gniazd RCA (CINCH) do podłączania różnych źródeł, przełącznik wkładki gramofonowej, a także przełącznik napięcia 110-220V.

 

W trakcie testu użyto

Pioneer SA 708 (wzmacniacz)

SONY CDP-XB 740 QS (odtwarzacz CD)

Harman Kardon HD 720 (odtwarzacz CD)

Xduoo XQ 50 Pro (Bluetooth Adaptor)

Cerwin Vega Cabinet (monitory)

T+A Criterion CR60 (małe kolumny podłogowe)

Audio Physic Avanti (duże kolumny podłogowe)

 

Brzmienie

Przyzwyczaiłem się do tego, że firma Pioneer na ogół produkowała wzmacniacze prezentujące raczej rześkie brzmienie. Otwarte, przestrzenne ale o wyraźnie zauważalnym rozjaśnianiu góry.

Nie przepadam za tym rodzajem dźwięku.

A tu niespodzianka. SA 708 zagrał całkowicie niezgodnie z moimi oczekiwaniami.

 

Wysokie tony są co prawda wyraźne, ale na tyle ile jest to niezbędne. Wszystkie drobne szczegóły: talerze perkusyjne, dzwoneczki i wszystkie te wysokie dźwięki są podawane słuchaczowi jak na tacy. A jednak nie zdarzyło się, żeby coś zabrzmiało za ostro, zbyt irytująco.

Średnica jest przejrzysta. Być może nie jest całkowicie szczegółowa, ale odnosiłem wrażenie, że żaden istotny dźwięk zawarty w tym pasmie mi nie umknął. I to nawet w trakcie słuchania utworów o gęstej i skomplikowanej aranżacji.

Bas jest zakresem bardzo przyjaznym dla uszu słuchacza. Dopełnia całości spektrum, tworzy fundament. Nie jest tłusty i leniwy. Zaliczyłbym go raczej do gatunku lekko usztywnionych i nieźle kontrolowanych ale o delikatnie ocieplonym sposobie wybrzmiewania.

Właściwie można powiedzieć, że ten wzmacniacz gra lekko ocieplonym dźwiękiem i dotyczy to każdego pasma.

 

Moja ocena

To bardzo ciekawy wzmacniacz. Wizualnie i brzmieniowo. Każdy materiał muzyczny jaki wykorzystywałem w trakcie testu zabrzmiał przekonująco, selektywnie, a zarazem niezwykle przyjemnie.

Niedawno przeprowadzałem test Kenwooda KA 305 i muszę stwierdzić, że oba wzmacniacze prezentują podobną filozofię dźwięku. Są wyraźnie i przejrzyste, wnosząc jednocześnie nutkę ocieplenia, która powoduje że chce się ich słuchać w nieskończoność.

Czy chciałbym go mieć?

Nie ukrywam, że bardzo mi się spodobał. Jest ładny, elegancki i gra również w elegancki sposób.

 

 

Marek „Maro” Kulesza

Odpowiedz