Przejdź do treści
Wczytuję...

PHILIPS AH 305 Test wzmacniacza

Something with HTML textformat

 

Po raz kolejny zdarza mi się sytuacja, kiedy będę opisywał dosłownie w ostatniej chwili test odsłuchowy urządzenia należącego do naszego Sklepu Audio. To sprzęt któremu właśnie znaleźliśmy nowy dom i nowe życie.

Wzmacniacz Philips AH 305, bo o nim mowa, był od jakiegoś czasu wystawiony na sprzedaż i co kilka tygodni uruchamiałem go żeby „nakarmić” go prądem, rozruszać i oczywiście posłuchać czy gra w sposób właściwy i nie budzący zastrzeżeń.

Zawsze fascynował mnie jego dźwięk.

Zazwyczaj kiedy ludzie interesujący się tematyką audio rozmawiają o wzmacniaczach, rzadko zdarza się żeby ktoś wspominał nazwę Philips. A jeśli już to raczej z lekkim pobłażaniem.

No cóż. AH 305 to wzmacniacz, który swoim brzmieniem może bez najmniejszego problemu „zagrać na nosie” wszystkim którzy zechcą go zlekceważyć.

 

Wygląd

To solidna i rzetelna konstrukcja z lat 70-tych.

Philipsa AH 305 można zaliczyć do gatunku „płaskich” reprezentantów świata wzmacniaczy.

Front panel jest niewysoki, bo mierzy zaledwie 10 cm. Natomiast głębokość urządzenia (wraz z gałkami) to aż 37 cm. Kiedyś urządzenia o takich gabarytach nazywano „naleśnikami”.

 

Płytę czołową wykonano z zaskakująco grubego, szczotkowanego aluminium w kolorze naturalnym dla tego stopu.

Umieszczono na niej:

pięć małych prostokątnych przełączników z których największy jest włącznikiem zasilania, a pozostałe obsługują funkcje takie jak Loudness, Mono, Tape Monitor oraz High (filtr tonów wysokich).

Oprócz nich znalazły tu swoje miejsce potencjometry służące do regulacji siły głosu, regulacji barwy, wyboru pary głośników i wyboru źródeł dźwięku.

Warto wspomnieć, że funkcja balans została umieszczona na wspólnym potencjometrze z regulacją siły głosu. Kiedyś było to dosyć popularne rozwiązanie i regulator balansu miał formę „kołnierza” nakładanego na pokrętło głośności.

Uwagę najbardziej przyciągają okienka wskaźników używanej mocy. Zainstalowano je dosyć nietypowo, bo w prawym, górnym rogu front panela. Podświetlone są na żółty, miły dla oka kolor.

 

Na tylnej ściance zainstalowano:

gniazda przewodów dla dwóch par głośników, osiem par gniazd RCA (CINCH) do podłączenia różnych źródeł, oraz jedno gniazdo typu DIN służące do korzystania z drugiego magnetofonu. W większości wzmacniaczy z lat 70-tych, a nawet początku 80-tych, konstruktorzy przewidywali możliwość współpracy z dwoma magnetofonami. Było to podyktowane oczekiwaniami konsumentów.

W tamtych czasach użytkownicy często korzystali z dwóch magnetofonów różnego typu: kasetowych i szpulowych. Rzecz jasna użytkownicy zamieszkujący na zachód od Odry.

Chociaż przypominam sobie, że i w naszym znacznie przecież uboższym społeczeństwie takie sytuacje się zdarzały. Sam kiedyś marzyłem o rozbudowanym systemie w którym znalazłyby się „kaseciak” i „szpula”.

 

W trakcie testu użyto

 

Philips AH 305 (wzmacniacz)

Philips AM-FM 103 (tuner)

SONY CDP-212 (odtwarzacz CD)

JVC XL-Z555 (odtwarzacz CD)

AKAI CD 55 (odtwarzacz CD)

JBL TLX 150 (monitory)

PHONAR Credo Reference (monitory)

SONUS FABER Venere 2,5 (kolumny podłogowe)

 

 

Brzmienie

Napisałem powyżej, że tego wzmacniacza absolutnie nie należy lekceważyć.

Gdyby chodziło wyłącznie o moje subiektywne zdanie, to być może dałoby się to co piszę potraktować jako efekt chwilowej niepoczytalności. Problem w tym, że każdy z moich współpracowników, który go słuchał miał dokładnie takie samo wrażenie.

Dosyć niepozorny wzmacniacz wyprodukowany przez firmę nie kojarzoną z wybitnymi konstrukcjami tego typu, gra jakby stworzono go na przekór wszystkim sceptycznym znawcom tematu.

Gra po prostu świetnie.

 

Wysokie tony są bardzo szczegółowe, ale w sposób nie polegający na ich mocnym eksponowaniu i metalicznej ostrości. Wszystko co się odbywa w tym pasmie ma swoje dokładne miejsce i wystarczający blask. Nie kłuje w uszy, nie dzwoni bez sensu i nie jazgocze, a wydaje się że można usłyszeć tak dużo niuansów poszczególnych nagrań jak na mało którym wzmacniaczu. Te soprany nad którymi tak się roztkliwiam mają w sobie także domieszkę ciepła i słodyczy, co powoduje że są bardzo przyjazne dla ludzkiego słuchu.

Średnica jest delikatnie wypchnięta ku przodowi. Bardzo naturalna i selektywna. Nie ma tu co oczekiwać wybitnych fajerwerków, bo to nie ten poziom cenowy, ale muszę przyznać że bardzo często zdarza mi się słyszeć dużo droższe i bardziej utytułowane wzmacniacze, które ze średnim pasmem radzą sobie znacznie gorzej.

Bas ma w sobie sporo ciepła i miękkości. Odrobinę poluzowany i nie zawsze w pełni nadążający za ultra szybkimi i mocnymi nagraniami, nigdy nie gubi się na tyle żeby w ogóle zwracać uwagę na tą drobną niedoskonałość. Moim zdaniem dodaje ona dodatkowego uroku brzmieniu tego urządzenia.

 

Moja ocena

Skąd takie nadzwyczaj przyzwoite brzmienie we wzmacniaczu Philipsa z lat 70-tych ?

Koncern już od pewnego czasu był właścicielem marki MARANTZ, która od zawsze była postrzegana jako producent doskonale grających urządzeń audio. Koncentrowała się wyłącznie na tej działalności. Philips uczynił z niej swoje alter ego, które nadal miało konstruować to do czego zostało pierwotnie stworzone, czyli sprzęt audio dla bardziej wymagającej klienteli.

Siłą rzeczy niektóre pomysły powstałe na użytek brandu Marantz były przekazywane także do konstruowania urządzeń z logo Philipsa. Stad zapewne ten niesamowity dźwięk, który mnie kojarzy się właśnie ze wzmacniaczami Marantza. I to wcale nie z tymi z najtańszej półki.

Jest wyrazistość i szczegółowość. Jest świetna średnica i ciekawy bas. Wszystko to nosi znamiona lekkiego ocieplenia i słodyczy. Dokładnie tak jak we wzmacniaczach Marantza.

AH 305 to mocny zawodnik, choć z pewnością niedoceniany w powszechnej świadomości.

Warto zwrócić uwagę na egzemplarze z drugiej ręki. Istotne żeby były zadbane.

Po solidnych rewitalizacjach, czy choćby rzetelnych przeglądach technicznych odwdzięczą się doskonałym dźwiękiem przez długie lata.

 

Czy chciałbym go mieć?

 

Najchętniej napisałbym, że bezapelacyjnie TAK. Ale być może przeczyta to moja żona. A mam już w domu dwa świetne wzmacniacze z tego okresu.

Nie chcąc jej drażnić, napiszę tylko, że szczerze polecam to urządzenie.

I zazdroszczę jego posiadaczom...

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

 

Odpowiedz