Przejdź do treści
Wczytuję...

MERIDIAN 557 Test wzmacniacza mocy

Something with HTML textformat

 

Wzmacniacze mocy, nazywane często potocznie „końcówkami mocy” nie są codziennością w żadnym serwisie elektronicznym. Co wcale nie znaczy że nie ulegają różnego rodzaju awariom.

Po prostu niewiele osób decyduje się na zakup takiej końcówki i sterującego nią przedwzmacniacza. Nigdy nie jest to wydatek mały, a ponadto końcówki zazwyczaj mają dosyć duże gabaryty i wizualnie zajmują w pokoju sporo miejsca. Dlatego jest ich na rynku niewiele.

Większość miłośników słuchania muzyki z dobrą jakością dźwięku preferuje mniejsze konstrukcje czyli tzw. integry, które są połączeniem końcówki mocy z przedwzmacniaczem, zamkniętymi w jednej obudowie.

 

Dzisiaj będę dokonywał ponaprawczego odsłuchu końcówki mocy wyprodukowanej ponad 20 lat temu przez brytyjską firmę MERIDIAN. Jest to model oznaczony cyframi 557.

Technik ze współpracującego z naszym sklepem serwisu spędził nad nim sporo czasu by doprowadzić go do pełnej sprawności. Konieczna była wymiana wszystkich kondensatorów, co z kolei wymusza dość długi proces wygrzewania urządzenia zanim osiągnie normalny dźwięk. Na ogół są to co najmniej dwa tygodnie. Oczywiście kiedy elektronika wygrzeje się już dokładnie, użytkownik nie będzie musiał czekać dłużej niż kilka/kilkanaście minut aż końcówka będzie w pełni gotowa do pracy.

W naszym serwisie wygrzewano ją przez kilka dni i to wystarczy, żebym mógł jej posłuchać i opisać moje wrażenia. Ostateczne wygrzanie powinno nastąpić już w domu właściciela sprzętu.

 

Wygląd

Meridian 557 to wzmacniacz mocy o wyglądzie dosyć klasycznym w przypadku urządzeń tego rodzaju. Masywna, wysoka obudowa „obłożona” jest po bokach gęsto żebrowanymi radiatorami. Całość zrobiona jest z grubych elementów metalowych. Jedynie górna część obudowy to solidne, pancerne, czarne szkło.

Czarny, szczotkowany front panel zdobi jedynie mała dioda kontrolna informująca o gotowości wzmacniacza do pracy i logo producenta z numerem modelu.

Na tylnej ściance dzieje się o wiele więcej:

znajdziemy tu włącznik sieciowy (jedyny w tym sprzęcie), gniazdo przewodu zasilającego, zaciski dla jednej pary głośników z możliwością b-wiringu, gniazda RCA (CINCH) do podłączenia przedwzmacniacza, oraz służące w tym samym celu alternatywne gniazda XLR.

 

W trakcie testu użyto

MERIDIAN 557 (wzmacniacz mocy)

CLASSE SSP-30 (przedwzmacniacz)

SONY CDP-212 (odtwarzacz CD)

SONY CDP-XE 510 (odtwarzacz CD)

PIONEER PD 7700 (odtwarzacz CD)

JVC XL-Z555 (odtwarzacz CD)

MONITOR AUDIO MA66 (monitory)

ELAC 108.2 (kolumny podłogowe)

T+A Criterion CR60 (kolumny podłogowe)

KEF Carlton III (monitory)

 

 

Brzmienie

Nie ukrywam, że pierwsza rzecz jaka zaskoczyła mnie po uruchomieniu tej końcówki mocy jest jej niewielka czułość. Trzeba bardzo mocno pokręcić potencjometrem siły głosu w przedwzmacniaczu żeby uzyskać średni poziom nagłośnienia. Używałem przedwzmacniacza CLASSE. Być może firmowy przedwzmacniacz MERIDIANA ma silniejszy sygnał i w takim połączeniu nie trzeba aż tak bardzo rozkręcać poziomu głośności.

Natomiast jeżeli chodzi o brzmienie końcówki to trudno jest jej cokolwiek zarzucić. Wszystko jest na swoim miejscu i we właściwych proporcjach, chociaż sam typ dźwięku początkowo mnie nie zachwycił. Uznałem że nie należy do moich ulubionych. Do czasu...

 

Wysokie tony są ultra wyraźne. Nie są męczące, ale przez dłuższy czas odnosiłem wrażenie lekkiej szorstkości i zapiaszczenia w ich najwyższym skraju. Pisząc to mam jednakże świadomość, że za kilka tygodni ten efekt prawdopodobnie ulegnie znacznej poprawie. Z pewnością jednak ogólna szczegółowość i czytelność tego pasma nie zaniknie. Zyska tylko nieco więcej łagodności.

 

Średnica jest bardzo dosłowna. Nie czuć tu ocieplenia z jakiego słyną brytyjskie konstrukcje. Jest tak naturalna jak to tylko możliwe i bardzo przejrzysta. Bez problemu rozwarstwia gęste aranżacje tak bardzo, że bez najmniejszego problemu daje się wychwytywać partie każdego instrumentu.

 

Bas to klasa sama dla siebie. Próbowałem sprowokować MERIDIANA do jakiegoś potknięcia serwując mu bardzo trudne do poprawnego odtworzenia nagrania oparte na dźwięku nisko grającego kontrabasu. Nie potknął się ani razu. Dźwięki schodziły bardzo nisko, ale ani razu nie pojawiła się jednostajność co byłoby dowodem na utratę kontroli nad basem.

 

 

Moja ocena

Test trwał kilka godzin. Używałem różnego repertuaru, żeby sprawdzić z jaką muzyką końcówka mocy Meridiana zabrzmi najlepiej. Nie jestem w stanie wymienić żadnego gatunku, który brzmiałby lepiej niż pozostałe. Ani takiego który by się dla tego urządzenia nie nadawał.

To nieprawdopodobnie uniwersalny wzmacniacz.

Jego dźwięk nie jest ani zbyt analityczny i schłodzony, ani ocieplony i spowolniony.

Myślę że używając dedykowanego dla niego przedwzmacniacza tej samej firmy, ogólne brzmienie i dynamika mogłyby być jeszcze lepsze.

 

Czy chciałbym go mieć?

Po kilku godzinach słuchania lekkie zapiaszczenie w górnym skraju wysokich tonów złagodziło się na tyle, że brzmienie stało się bardzo przyjazne. Za jakiś czas, kiedy nowe kondensatory odpowiednio się wygrzeją i „dogadają” z resztą elektroniki, początkowy efekt szorstkości powinien być już tylko mglistym wspomnieniem.

A wtedy na pewno chciałbym go mieć.

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

 

 

Odpowiedz