Przejdź do treści
Wczytuję...

LUXMAN A331 Test Wzmacniacza

Something with HTML textformat

 

Od kilku dni na moim stoliku odsłuchowym gra wzmacniacz LUXMAN A-331.

Pochodzi z wystawy naszego Sklepu Vintage Audio i już miałem okazję go wcześniej słuchać w celu ogólnego sprawdzenia rezultatów rewitalizacji jakiej był poddany. Tym razem podłączyłem go, żeby sobie trochę pograł. Plan zakładał dwugodzinne „karmienie” prądem, ale ostatecznie słucham go już trzeci dzień. Nie potrafię wyzwolić się spod jego uroku...

 

Luxman to ciekawa japońska firma. Właściwie przede wszystkim „walczy” w kategorii high-end, ale w przeszłości kilkukrotnie wprowadzała na rynek także serie urządzeń przeznaczonych dla konsumentów o cieńszych portfelach. Nie znaczy to, że te budżetowe serie były szczególnie tanie. Raczej zaliczały się do średniej i wyższej klasy sprzętów budżetowych dedykowanych odbiorcom o audiofilskich gustach.

A – 331 należy właśnie do tej kategorii.

Kiedyś mieliśmy w sprzedaży model A-321 i trzeba przyznać, że grał bardzo dobrze.

Czy wyższy A-331 również oczaruje mnie swoim brzmieniem?

 

Wygląd

Testowany wzmacniacz A-331 to wersja wykończona w kolorze czarnym. Standardowa szerokość i wysokość jest typowa dla luxmanowskich serii budżetowych.

Na front panelu wykonanym z dosyć grubego szczotkowanego metalu umieszczono:

włącznik sieciowy, tych samych rozmiarów 5szt przełączników wybierających źródło dźwięku, 4szt niewielkich, wąskich włączników z czego dwa służą do wyboru pary głośników, jeden uruchamia funkcję Direct, ostatni przełącza wzmacniacz w tryb Mono. Poza tym znajdują się tutaj także trzy niewielkie potencjometry służące do balansu i regulacji barwy, oraz jeden duży którym reguluje się głośność.

Na tylnej ściance zainstalowano:

10szt gniazd RCA (CINCH) do podłączania różnych źródeł dźwięku a także dodatkowej końcówki mocy, oraz pojedyncze (wyłącznie audio) podłączenia dla VCR, LD, AV, zaciski dla dwóch par głośników i gniazdo uziemienia do współpracy z gramofonem analogowym.

Natomiast największą ciekawostką widniejąca na tylnej ściance jest mały wyświetlacz oznakowany jako; Line Phase Sensor. Służy on do dobrania odpowiedniej polaryzacji prądu. W zależności w jakiej pozycji wetkniemy wtyczkę kabla zasilającego do gniazdka, wyświetlacz pokaże nam czy polaryzacja jest odpowiednia. Jeżeli umieszczona w nim dioda zaświeci się na czerwono należy wyjąć wtyczkę i obrócić ją o 180 stopni.

Cenna wiadomość dla wszystkich, którzy twierdzą że nie istnieje nic takiego jak czułość niektórych urządzeń na polaryzację.

 

W trakcie testu użyto

LUXMAN A-331 (wzmacniacz)

SONY CDP-XE 510 (odtwarzacz CD)

PHILIPS CD-930 ( odtwarzacz CD)

JVC XL-Z555 ( odtwarzacz CD)

ELAC FS 108,2 ( małe kolumny podłogowe)

JBL LX33 ( małe kolumny podłogowe)

B&W DM 602 ( monitory)

Cerwin-Vega Cabinet ( monitory)

 

Brzmienie

LUXMAN A-331 potrafi zaskoczyć. Ludzie mało osłuchani z pewnością odbiorą jego dźwięk jako dosyć normalny, ale ujmujący lekko ocieplonym i urokliwym brzmieniem.

Natomiast doświadczeni audiofile od razu dostrzegą w nim zalety jakie w tej kategorii sprzętu są niezwykłą rzadkością.

Rzeczywiście sposób w jaki gra jest delikatnie ocieplony. Szczególnie bas i dolna średnica mają w sobie dużo bardzo miłego, otulającego sposobu prezentacji.

 

Środkowy i wyższy zakres tonów średnich jest wyraźny i niesamowicie naturalny. Separacja wszystkich dźwięków jest bardzo duża. Niemal wielowarstwowa.

Wysokie tony to już prawdziwa maestria. Jest ich pod dostatkiem. Zawierają zaskakująco dużo szczegółów, nawet tych bardzo cichych, których na co dzień nie dostrzega się w czasie odsłuchu większości innych wzmacniaczy. Ale bez obaw. To nie są soprany ostre i nadmiernie wysokie.

Całe zakres jest bardzo kulturalny i spokojny.

Wrócę na chwilę do tonów najniższych. Bas, jak już wcześniej napisałem, ma dosyć miękki i ciepły charakter. Jest go dużo. Z pewnością nie określiłbym go jako sztywny i punktowy. Nie wymyka się spod kontroli, ale jego brzmienie jest na tyle docieplone, że trudno oderwać się od wsłuchiwania w jego brzmienie. Czasem potrafi zamruczeć naprawdę bardzo nisko, a jednak nigdy nie jest to bezsensowne dudnienie. Prowokuje do długich, relaksujących sesji z wykorzystaniem różnorakiego materiału muzycznego.

 

Moja ocena

LUXMAN A-331 to jeden z lepszych wzmacniaczy jakie w życiu słyszałem.

W końcu, co by nie mówić, wyprodukowany przez firmę uchodzącą za jednego z najlepszych specjalistów w konstruowaniu wzmacniaczy.

Mimo, że nie jest to model high-endowy, to jego filozofia brzmienia jest tożsama z najwyższymi modelami tego producenta. Wyraźny lecz nie krzykliwy, dokładny lecz nie narzucający się z żadnym podzakresem. Delikatnie ocieplony, lecz na pewno nie kluchowaty i ospały.

REWELACJA!

Można się od niego uzależnić. Każdy gatunek muzyczny jakiego na nim słuchałem brzmiał bardzo przekonująco. Wzmacniacz doskonale radził sobie z akustycznym jazzem, muzyką Dire Straits, ale kiedy włączyłem Rammstein i Metallikę pokazał, że drzemie w nim wulkan. Nagle zrobiło się potężnie, dynamicznie i szybko.

Niewiele jest wzmacniaczy aż tak uniwersalnych.

 

Czy chciałbym go mieć?

Nie ukrywam, że chętnie bym go dołączył do mojej kolekcji.

Byłby jej ozdobą.

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

Odpowiedz