Przejdź do treści
Wczytuję...

Luxman A321 - Test wzmacniacza

Something with HTML textformat

 

Tym razem będę słuchał wzmacniacza, który jest własnością naszego Sklepu Vintage Audio.

Kilka razy zamierzałem uważnie go posłuchać, ale zawsze musiałem wybierać pomiędzy nim, a urządzeniami należącymi do klientów. A jak wiadomo, sprzęty będące własnością klientów nie mogą czekać. Przechodzą odpowiednie wygrzewanie i testy odsłuchowe, po czym wracają do domu.

Dzisiaj zdarzyło się tak, że w końcu mogę na spokojnie poświęcić nawet kilka godzin na nasz sklepowy „klocek”.

 

Luxman A 321 to wzmacniacz pochodzący z budżetowej serii kultowego japońskiego producenta.

Chociaż firma nie była nigdy kojarzona z urządzeniami skierowanymi do mniej zamożnych klientów (zazwyczaj koncentrowała się na stosunkowo drogich konstrukcjach dla bardzo wymagającej klienteli) to jednak na początku lat 90-tych postanowiła zaznaczyć swoją obecność także w tej trudnej i pełnej utytułowanych konkurentów klasie sprzętu.

I trzeba przyznać, że te budżetowe klocki Luxmana od razu zaczęły się cieszyć zainteresowaniem klienteli. Co prawda nie były aż tak konkurencyjne cenowo, jak legendarne budżetowe wzmacniacze tamtych lat, produkowane przez małe firmy brytyjskie, ale mimo to znajdowały wielu nabywców. Bądź co bądź, za kwoty mniejsze niż zakup nowego samochodu, można było się wyposażyć w sprzęty z logo Luxmana. I to sprzęty o dobrym dźwięku. Tak przynajmniej głosiły ówczesne obiegowe opinie.

Wygląd

Wzmacniacz wygląda poważnie. Ale faktycznie jest to powaga typowa dla urządzeń z klasy budżetowej. Ani gabarytami, ani wagą nie przypomina flagowych klocków firmy Luxman. W niczym to nie przeszkadza, jeżeli użytkownik nie pragnie wielkich i bardzo ciężkich sprzętów.

Front panel wykonano z grubego, szczotkowanego metalu o odcieniu złocistym, lub jak kto woli, szampańskim. Również wszystkie pokrętła i przyciski wyboru źródeł również maja tą sama barwę.

Na płycie czołowej umieszczono: włącznik sieciowy, sześć włączników wyboru źródeł, nieduże pokrętła regulacji barwy i balansu, duży potencjometr siły głosu, wejście słuchawkowe typu Jack, włączniki uruchamiające dwie pary głośników (A i B), przełącznik trybu mono-stereo, oraz przycisk CD-Straight służący do bezpośredniego odsłuchu z odtwarzacza CD z całkowitym obejściem wszystkich innych układów elektronicznych. Czyli z wyłączeniem jakiejkolwiek korekcji za wyjątkiem regulacji siły głosu. Dzięki temu dźwięk jest czystszy.

Na tylnej ściance widzimy:8 szt gniazd dla różnych źródeł, oraz zaciski dla dwóch par głośników.

Prosto, funkcjonalnie, bez niepotrzebnego komplikowania.

Do testu użyto

Luxman A 321 ( wzmacniacz )

Kenwood DP 5030 ( odtwarzacz CD )

Cerwin-Vega Cabinet ( średnie monitory )

Tannoy Sensys DC2 ( średni kolumny podłogowe )

Brzmienie

Mimo, że ten wzmacniacz to jak na firmę Luxman wyjątkowo tania konstrukcja, to jednak w porównaniu z większością ówcześnie produkowanych urządzeń, jest sprzętem dobrze zaprojektowanym i niezwykle solidnie wykonanym.

Już wcześniej słuchałem go kilka razy i zawsze mnie zaskakiwał. Nie tylko mnie, bo także moi współpracownicy byli pod wrażeniem tego co potrafi.

Pierwszym wrażeniem, które narzucało się wszystkim słuchającym, była duża dynamika dźwięku. Nieważne jakiej muzyki się słuchało, wszystko brzmiało dobrze i wciągająco. Po prostu chciało się zmieniać kolejne płyty w odtwarzaczu, by przekonać się co ten wzmacniacz z nich wyciągnie.

Budziło to podejrzenie, że Luxman zaprojektował brzmienie A321 w taki sposób, żeby delikatnie podbijało oba skraje pasma: górny i dolny. W ten sposób większość producentów sprzętu audio uzyskuje efekt spektakularności. Po długim wsłuchiwaniu się w brzmienie generowane przez ten wzmacniacz, przekonałem się, że trochę prawdy w tym jest, ale nie do końca.

Tony wysokie są piękne. To najlepsze słowo określające ich wybrzmiewanie. Są czyste, dokładne i szczegółowe, a jednak nie ma w nich nawet cienia ostrości. Nie wiem jak tego dokonano, ale najzwyczajniej chce się ich słuchać, śledzić wszystkie mikro-szczegóły. I nic nie syczy, nie trzeszczy i nie przewierca uszu zbyt wysokimi sybilantami.

Średnica wydaje się być trochę ocieplona. Jest wyraźna i poukładana, ale jednocześnie skrajnie odległa od przesuszenia i kliniczności znanej z high-endowych klocków. Bardzo przyjemna i plastyczna, tworząca w udany sposób głębię sceny.

Bas jest mocny. W najniższym zakresie wydaje się nieco tracić kontrolę i wtedy z głośników można usłyszeć niskie pomruki, które nie są do końca czytelne. Ciekawostka jest, że taki czasem rozlewający się po pokoju niski dźwięk wcale nie przeszkadza.

W połączeniu z miłą górą i lekko ocieploną średnicą, tworzy brzmienie niemal otulające słuchacza jak ciepły pled w zimowe dni.

Moja ocena

Luxman A 321 to ciekawy wzmacniacz. Uwagę na niego powinni zwrócić słuchacze, którzy cenią dokładny i szczegółowy dźwięk o delikatnie ocieplonej prezentacji. Wzmacniacz, który ogrzeje swoim brzmieniem w chłodne dni. Latem doda energii. Powoduje, że nie chce się go wyłączać a jedynym pragnieniem jest chęć przekonania się jak zabrzmią na nim kolejne płyty.

Nie wykluczam, że z pewnością znajdą się osoby nieodporne na jego urok i zawalą niejedną noc, poświęcając ją na słuchanie muzyki, a rano powędrują do pracy zmęczeni, ale szczęśliwi.

Czy chciałbym go mieć?

Gdybym miał taki wzmacniacz, na pewno nie jeden raz wyruszyłbym do pracy po całonocnej sesji odsłuchowej.

PS.

W momencie kiedy kończyłem pisać ten TEST, do naszego sklepu przyszedł klient, który po kilkunastu minutach postanowił tez wzmacniacz kupić. Dać mu nowy dom.

Nabył także odtwarzacz CD, który współpracował z tym wzmacniaczem w trakcie testu.

Trochę żal....

 

Marek „Maro” Kulesza

Odpowiedz