Przejdź do treści
Wczytuję...

KRELL KAV 280cd Test odtwarzacza CD

Something with HTML textformat

 

Dzisiaj miałem okazję, żeby praktycznie przez cały dzień słuchać odtwarzacza KRELL KAV 280 CD.

Dostarczyli go do mnie technicy z zaprzyjaźnionego serwisu prosząc o jego dokładne sprawdzenie. W takich przypadkach nie chodzi tylko o sprawdzian prawidłowego działania wszystkich funkcji, ale także o ocenę poprawności brzmienia.

KRELL kojarzy się na ogół z doskonałymi wzmacniaczami, przedwzmacniaczami i końcówkami mocy, ale potrafi również produkować bardzo cenione odtwarzacze CD.

Testowany dzisiaj model należy właśnie do tej kategorii.

 

Stali czytelnicy doskonale już wiedzą, że w moich testach (bardzo subiektywnych) nigdy nie ulegam magii wielkich nazw i cen które zazwyczaj za nimi stoją.

Dlatego kiedy często trafiają do mnie naprawione końcówki mocy KRELLA lub innej równie kultowej firmy, nigdy nie podchodzę do nich z nabożną czcią. To samo dotyczy także odtwarzaczy CD i głośników. Słucham uważnie, a potem opisuję moje wrażenia takie jakimi one są.

Nieważne czy opisuję urządzenia z niskich półek jakościowo-cenowych, czy tych zaliczanych do high-endu.

Żadnej taryfy ulgowej dotąd nie stosowałem.

Tym razem również jej nie będzie...

 

Wygląd

KAV 280cd to solidny kawałek klocka.

Płaski, o standardowej szerokości, ale za to bardzo głęboki. Z pewnością trzeba mu znaleźć godne miejsce w domu, ponieważ większość standardowej głębokości szafek, komód i półek dostępnych w sprzedaży może okazać się dla niego trochę zbyt płytka.

Cała obudowa została zaprojektowana i zmontowana bardzo rzetelnie. Gruby metal w jaki zakuto to urządzenie przywodzi na myśl jakąś pancerną konstrukcję zdolną przetrwać niejedno. Grube są boki i góra obudowy, gruby jest także front-panel. Waga również sugeruje, że nie pożałowano tu materiałów.

Front-panel wykonano ze szczotkowanego aluminium w kolorze srebrnym.

Umieszczono na nim 7 sztuk małych przycisków służących do uruchamiania urządzenia (włącznik sieciowy) oraz sterowania podstawowymi funkcjami odtwarzacza. Uwagę zwraca usytuowanie szuflady/tacki, którą zainstalowano po prawej stronie przedniego panela. Najbardziej widoczny na pierwszy rzut oka jest średniej wielkości wyświetlacz. Czerwono jarzące się cyfry informują o najważniejszych parametrach płyty CD i aktualnie używanej funkcji.

 

Na tylnej ściance również nie zderzamy się z „przeładowaniem” wszelakich form gniazd.

Znajdują się tu: gniazdo przewodu sieciowego, wyjściowe gniazda analogowe w dwóch rodzajach (RCA czyli popularny CINCH, oraz XLR), wyjścia cyfrowe (optyczne i coaxialne), małe gniazdo służące do połączenia odtwarzacza z innym urządzeniem tej samej firmy w celu obsługi obu przy użyciu tego samego pilota, oraz dwa równie małe gniazda opisane jako „12V DC” umożliwiające pracę odtwarzacza z systemami Multi Room.

 

W trakcie testu użyto

KRELL KAV 280cd (odtwarzacz CD)

KRELL KSA-200S (końcówka mocy)

ROTEL RSP 1068 (przedwzmacniacz)

LUXMAN A331 (wzmacniacz)

DENON PMA 915R (wzmacniacz)

AUDIOLAB 8000S (wzmacniacz)

MONITOR AUDIO MA66 (monitory)

JBL TLX600 (monitory)

KEF Corelli (monitory)

KEF Cantor III (monitory)

 

Brzmienie

Ponieważ KAV 280cd wygląda nad wyraz poważnie i solidnie, oczekiwałem po nim równie poważnego potraktowania moich uszu...

Nie zawiodłem się. Mimo że początkowo miałem zamiar na całkowite wyeliminowanie jakichkolwiek drzemiących we mnie resztek taryfy ulgowej. Tak bardzo chciałem się do czegoś przyczepić... A tu taka przykrość. Nie udało mi się znaleźć w jego brzmieniu niczego co mogłoby być przeze mnie uznane za irytujące, nienaturalne czy wręcz mało prawdopodobne.

Z różnymi wzmacniaczami i jeszcze bardziej zróżnicowanymi klasowo głośnikami za każdym razem pokazywał ten sam efekt.

 

Pierwsze i chyba najważniejsze wrażenie jakie odniosłem już na samym początku odsłuchu to to, że dźwięk jest bardzo bliski i bezpośredni. To wrażenie pozostało już do końca sesji.

Korzystając z płyt należących do naszego Sklepu Vintage Audio oraz jednej dostarczonej przez właściciela, mogłem się przekonać że urządzeniu obojętne jest jaką muzykę załadujemy do szuflady. Z każdą daje sobie radę wyśmienicie. Mnie jednak najbardziej urzekły utwory oparte głównie na brzmieniu instrumentów akustycznych. I ludzkich głosach.

Właśnie wokale, głównie żeńskie zaprezentowały się wręcz nieziemsko. KAV 280cd nie ma najmniejszych problemów z mierzeniem się z tak wymagającymi częstotliwościami jakie generowane są przez sopranistki, mezosopranistki itp. Wszystko co usłyszałem było tak namacalne i naturalne, że niemal miałem chęć podejść do wokalistek po „występie” i poprosić o autograf.

Wysokie tony są w przypadku każdego rodzaju muzyki bardzo kulturalne i nienarzucające się nachalnie słuchaczowi. Nie grożą żadnym jazgotem i przykrymi świstami. A jednak wszystko co się odbywa w ich zakresie jest w pełni czytelne i szczegółowe.

Średnica to pasmo najważniejsze dla muzyki. To w nim zawarte jest ponad 70% wszystkich informacji (czyt. wszystkich dźwięków). I KAV 280cd doskonale o tym wie. Dlatego to pasmo jest popisem jego umiejętności. Wszystko co się tutaj odbywa brzmi doskonale. Nie jest to super-analityczna prezentacja, bo wtedy odtwarzacz grałby być może nieco ochłodzonym i suchym dźwiękiem. Dużo tu muzykalności o potrzebnej ilości ciepła. Ani razu nie poczułem niedosytu lub braku szczegółowości pozwalających cieszyć się słuchaniem muzyki.

Bas to w tym przypadku zakres o delikatnie zmiękczonym, a jednocześnie raczej sprężystym charakterze wybrzmiewania. Podkreśla akcję i znakomicie współpracuje z dolną średnicą. Nie stara się zdominować przekazu.

 

Moja ocena

Bardzo dobra naturalność dźwięku w najlepszym rozumieniu tego pojęcia.

Fenomenalna stereofonia i przestrzeń.

Odtwarzacz gra bardzo bezpośrednio i wciąga słuchacza tak mocno, że zapewne zdarzają się sytuacje kiedy jego posiadacze odbywają prawdziwe maratony odsłuchowe. Maratony które w początkowym zamyśle miały być jedynie krótką chwilką poświęconą na wysłuchanie dwóch-trzech utworów z ulubionej płyty. Na moment przed położeniem się do łóżka...

Takie „chwilki” mijają niepostrzeżenie i kiedy słuchacz w końcu nasyci się muzyką i wyłącza sprzęt, okazuje się że za oknami już świta.

 

Czy chciałbym go mieć?

Mam już kilka odtwarzaczy CD ale... TAK!

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

 

 

 

Napisz komentarz