Przejdź do treści
Wczytuję...

ELECTRO-VOICE Model 14 Test monitorów

Something with HTML textformat

 

W naszej testowej wędrówce po różnych urządzeniach audio, dotąd nie zamieściliśmy żadnego opisu naszych wrażeń z odsłuchu głośników.

Owszem, wcześniej (latem 2020) kolega Kuba zamieszczał swoje opisy monitorów ATR oraz KS W.Kucke, ale były to klasyczne Artykuły i w tamtym dziale można je przeczytać. Gorąco polecam, bo to naprawdę przyzwoicie napisane teksty.

Prawdę powiedziawszy nie myślałem do tej pory o zamieszczaniu moich typowych, subiektywnych Testów dotyczących głośników. Ale ponieważ w ostatnim czasie kilku klientów odwiedzających nasz sklep stacjonarny dopytywało, czy zamierzam zmierzyć się i z takim tematem, a w dodatku otrzymałem kilka podobnych pytań drogą mailową, to siłą rzeczy postanowiłem wyjść naprzeciw zapotrzebowaniom czytelników.

Jako pierwsze głośniki do odsłuchu testowego wybrałem monitory Electro-Voice Model 14.

Nieprzypadkowo, bo niedawno kupiliśmy je w stanie lekko zniszczonym, po to żeby je naprawić i wystawić w naszym Sklepie celem sprzedaży. Membrany były w doskonałym stanie, ale wymagały wymiany zawieszeń. Zwrotnica również została przywrócona do pełnej sprawności.

A skoro po dokonaniu w/w napraw i tak te monitory musiały zostać bardzo dokładnie przesłuchane, to postanowiłem skorzystać z okazji i napisać o moich wrażeniach.

 

Wygląd

Model 14 to monitory produkowane najprawdopodobniej w połowie lat 70-tych. Nie udało mi się znaleźć żadnych konkretnych informacji na ten temat, ale zarówno ich konstrukcja jak i design wydają się o tym świadczyć.

Konstrukcja dwudrożna w zamkniętej obudowie (bez otworu bass-reflex) sprawia wrażenie nieco spartańskiej. Szczególnie po zdjęciu charakterystycznych fałdowanych maskownic. Mimo to z pewnością ich wygląd „nie straszy”. Można go rozpatrywać jako bardzo oryginalny, nietuzinkowy. Wzrok przykuwa głównie głośnik wysokotonowy osłonięty na stałe brązowo/pomarańczową płócienną nakładką.

Na tylnej ściance w niewielkiej wnęce zainstalowano zaciski głośnikowe wykonane w całości z metalu. Nie należą do najwygodniejszych w użyciu, ale nie chcieliśmy ich wymieniać, żeby nie popsuć pierwotnego designu zaprojektowanego przez producenta. Znajduje się tam także mały, plastikowy regulator nasycenia dźwięku tonami wysokimi.

Na tabliczce znamionowej umieszczono nazwę firmy producenckiej oraz jej adres, a także dane techniczne monitorów, a właściwie tylko informację o impedancji ( 8 Ohm ).

Brak jakichkolwiek danych na temat skuteczności i mocy.

 

W trakcie testu użyto

Electro – Voice Model 14 (monitory)

Pioneer PD 7700 (odtwarzacz CD)

AKAI CD-55 (odtwarzacz CD)

Rotel RCD 990 (odtwarzacz CD)

Kenwood KA-305 (wzmacniacz)

Pioneer A 616 mark II (wzmacniacz)

Harman Kardon PM 655 Vxi

Self Made Tube Amp (wzmacniacz lampowy wykonany na zamówienie)

 

Brzmienie

Te monitory mają brzmienie, które może się kojarzyć wyłącznie z audiofilskimi założeniami w projektowaniu konkretnego typu dźwięku. Są bardzo spokojne. Pozbawione ostrości i taniej, obliczonej na spektakularność dynamiki. Nie są wcale ani ociężałe, ani „zamulone”. Są po prostu niesamowicie naturalne.

Słuchaliśmy ich z różnymi rodzajami urządzeń partnerskich. Wzmacniaczami, odtwarzaczami CD. W każdym przypadku grały niesamowicie dobrze.

Wysokie tony są gładkie i szczegółowe. Bez jazgotu i zapiaszczeń, bez kłucia w uszach, a jednocześnie bardzo wyraźne. Słychać każdy szept, czy szmer zawarty w materiale muzycznym.

Średnica, jest czymś co trzeba podkreślić jako główny atut Modelu 14. Uporządkowana, przejrzysta, przestrzenna i niemal do bólu naturalna. W takcie odsłuchu zdarzało nam się kilkakrotnie powtarzać te same nagrania, ponieważ mieliśmy wrażenie, że pojawiło się w nich coś nowego. Coś czego poprzednio nigdy w nich nie słyszeliśmy.

Jeżeli napiszę o średnicy odtwarzanej przez te monitory, że jest Fenomenalna, to i tak nie odda to rzeczywistości.

Basy są bardzo dobrze kontrolowane. Raczej jest to szybki i sztywny sposób prezentacji, ale momentami potrafią zaskoczyć niezwykłą głębią. Przy cichym słuchaniu są obecne w roli wykończenia całego pasma. Delikatnego fundamentu. Ale jeżeli potencjometry siły głosu we wzmacniaczach powędrują na „godz. 9” lub odrobinę wyżej, stają się mocne, wyraźne i powodują, że nawet spokojne nagrania nabierają rumieńców.

 

Moja ocena

Klasyczny, vintage'owy design, dobre i solidne wykonanie. Już samo to powinno przykuwać uwagę oglądających.  Natomiast ich dźwięk całkowicie zaskakuje. Nikt z naszego personelu nie spodziewał się takiego efektu. Nawet go nie podejrzewał.

Kiedy zaczęły grać, w pewnym momencie połowa firmy zbiegła się, żeby uważniej się im przysłuchać. Gdyby nie nawał obowiązków pewnie tkwili by tak do momentu zakończenia testów odsłuchowych. A one zazwyczaj trwają kilka godzin.

Współpraca ze wszystkimi użytymi w testach urządzeniami, dała doskonałe rezultaty brzmieniowe.

Natomiast prawdziwą klasę Electro – Voice pokazały ze wzmacniaczem lampowym.

Trochę się obawialiśmy takiego „małżeństwa” bo z jednej strony ocieplenie lampowych konstrukcji a z drugiej stateczność i ogólna „siła spokoju” tych głośników prowokowały podejrzenia, że ostateczny efekt będzie najzwyczajniej w świecie „usypiający”. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Komplet pokazał energię i chęć do grania. Zrobiło się na tyle ciekawie, że do dzisiaj (trzy dni po zakończeniu testu) nadal słuchamy tego zestawu.

 

Czy chciałbym mieć w domu te monitory?

TAK ale obawiam się, że mnie na nie nie stać.

Wierzę natomiast, że trafią do kogoś o wyrafinowanym, dobrym guście.

Kogoś kto je doceni równie mocno jak cała załoga naszej firmy.

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

 

 

 

 

Odpowiedz