Przejdź do treści
Wczytuję...

DENON PMA 915R Test wzmacniacza

Something with HTML textformat

 

 

Jakiś czas temu nasz Sklep Audio wszedł w posiadanie wzmacniacza DENON PMA 915R. Egzemplarz w bardzo ładnym stanie wizualnym był jednak dość poważnie uszkodzony. Konieczna była wymiana tranzystorów. Przy okazji zdecydowaliśmy się na wymianę niektórych kondensatorów, czyli de facto dokonaliśmy niemal regularnego tuningu.

Kilka dni temu technicy z naszego serwisu dostarczyli mi ten wzmacniacz już naprawiony i dokładnie wyczyszczony w środku. I oczywiście stuningowany.

Zanim trafił na sklepową półkę musiał przejść kilkudniowe wygrzewanie, po którym czekał go finalny test odsłuchowy.

Początkowo był uruchomiony bez podpiętych głośników i źródeł, z potencjometrem siły głosu ustawionym na minimum. Po dwóch dniach podłączyłem do niego kolumny oraz odtwarzacz CD i w takiej konfiguracji grał sobie cichutko przez kilkanaście godzin.

Dzisiaj mogę już rozpocząć normalne testy odsłuchowe z wykorzystaniem średnich i wyższych poziomów dźwięku.

 

Wygląd

Design PMA 915R jest charakterystyczny dla okresu kiedy go wyprodukowano, czyli połowy lat 90-tych. Obudowa jest w całości metalowa, dobrze spasowana i solidna.

Na przednim panelu wykonanym ze szczotkowanego aluminium pokrytego czarnym lakierem umieszczono:

włącznik sieciowy, kilka małych przełączników służących do wyboru pary głośników, uruchamiania funkcji Loudness, funkcji Source Direct i kilka średniej wielkości prostokątnych przełączników wyboru źródeł. Skokowy potencjometr przełączający źródła nagrywane, trzy klasyczne potencjometry regulujące barwę i balans oraz duży potencjometr służący do regulacji siły głosu. Możliwość podłączenia słuchawek jest obsługiwana przez gniazdo typu Jack.

 

Na tylnej ściance zainstalowano:

8 szt gniazd do podłączenia różnych źródeł dźwięku, zaciski dla dwóch par głośników, oraz trzy gniazdka zasilające do których można podpiąć inne urządzenia audio.

Takie rozwiązanie było kiedyś dosyć popularne, ale uważam że lepiej i zdrowiej dla wzmacniacza jest podłączać każde współpracujące z nim urządzenie do osobnego gniazdka w listwie zasilającej.

 

 

W trakcie testu użyto

DENON PMA 915R (wzmacniacz)

SONY CDP 212 (odtwarzacz CD)

AKAI CD55 (odtwarzacz CD)

PHILIPS CD930 (odtwarzacz CD)

PIONEER PD 7700 (odtwarzacz CD)

MONITOR AUDIO MA66 (monitory)

KEF Carlton III (monitory)

KEF Cantor III (monitory)

KEF Caprice (monitory)

ELAC 108.2 (kolumny podłogowe)

JBL LX33 (kolumny podłogowe)

 

 

Brzmienie

DENON zawsze potrafił robić nieźle brzmiące wzmacniacze. A przynajmniej tak były oceniane przez bardziej wyrobionych słuchaczy. Ich dźwięk był osadzony pomiędzy filozofią dokładnego, miłego, lekko ocieplonego brzmienia typową np. dla Kenwooda i Marantza, a większą ostrością i szybkością charakterystyczną dla Onkyo lub Pioneera.

Przez długie lata firma trzymała się własnej filozofii. Dopiero w ostatnich latach dźwięk wzmacniaczy DENON zmienił się nieco na odrobinę wyższy. Śmielszy w prezentacji najwyższego zakresu tonów wysokich. Na szczęście ta różnica nie jest na tyle duża, żeby stwierdzić ogólny spadek jakości dźwięku nowszych urządzeń. Po prostu firma chyba postanowiła nieco przedefiniować sposób konstruowania nowych wzmacniaczy. Niektórym użytkownikom to odpowiada, innym nie. Wcześniej także posiadacze tych sprzętów dzielili się na dwie grupy. Część konsumentów wychwalała Denony za kulturalny i zrównoważony dźwięk, inni twierdzili że przydałoby się im więcej blasku i dynamiki.

No cóż. Nie ma na świecie wzmacniacza, który byłby w stanie zadowolić każdego miłośnika słuchania muzyki.

 

Testowany PMA 915R to reprezentant starej szkoły denonowskiego brzmienia.

Wysokie tony są bardzo czyste i dźwięczne z jednoczesnym lekkim zaokrągleniem najwyższego podzakresu. Dzięki temu wszystkie szczegóły sopranów są doskonale słyszalne, a jednocześnie nie irytują nadmiarem syczących dźwięków które mogą się pojawiać np.w damskich wokalach.

Głosy Agi Zaryan i Diany Krall brzmią niezwykle naturalnie. Uderzenia w obrzeża talerzy perkusyjnych mają właściwy tembre i długość wybrzmiewania. A jeśli perkusista uderzy w centralną cześć talerza (w pobliżu motylka mocującego talerz do statywu) to dźwięk wędruje w wysokie rejony i jest szybki oraz dynamiczny. Czyli dokładnie taki jaki powinien być.

 

Średnica bardzo ładnie współpracuje z najniższym zakresem sopranów. Miotełki szurające po membranie werbla (technika często wykorzystywana w akustycznym, kameralnym jazzie) słychać bardzo wyraźnie. Trąbki które lubią bardzo zabłyszczeć górą, mają też dobre oparcie w średnicy. Wtedy ich dźwięk staje się lekko matowy i chrapliwy. Podobne odczucia miałem słuchając nagrań w których pierwszoplanową rolę grał saksofon.

Ogólnie rzecz ujmując, średnica jest bardzo dobrze ułożona i ma niezwykle przyjemne brzmienie. Jest także na tyle zróżnicowana i wielowarstwowa, że dźwięk potrafi często jednocześnie wychodzić przed linię kolumn, być na ich linii, podczas gdy niektóre drobne szczegóły są słyszalne już poza linią głośników.

Jak na tą klasę wzmacniacza to naprawdę duży wyczyn.

 

Bas z pewnością nie jest słabym punktem w brzmieniu tego wzmacniacza. Kiedy trzeba potrafi brzmieć sztywno i punktowo, ale kiedy realizacja nagrania tego wymaga nie sprawia mu zejście w bardzo niskie rejony nie tracąc przy tym kontroli i pozostając czytelnym do końca.

 

Moja ocena

Nie słuchałem tego wzmacniacza w postaci czysto fabrycznej ponieważ był poważnie uszkodzony. Odsłuch był wykonywany już po dokonaniu naprawy i częściowego tuningu.

Być może kilka zamontowanych podzespołów o lepszej jakości wpłynęło odrobinę na ogólny dźwięk. Z pewnością nie zmieniło to ogólnej koncepcji inżynierów z DENONA, ale mogło fabryczny dźwięk uporządkować, a w efekcie przenieść go na wyższy poziom.

Słuchałem bardzo różnego repertuaru. Od akustycznego jazzu, poprzez blues, klasyczny rock aż do ekstremalnych dokonań trash metalu. I za każdym razem byłem pod wrażeniem jak wiarygodnie wszystko brzmiało.

To niezwykle utalentowany i uniwersalny wzmacniacz, który poradzi sobie z większością gatunków muzycznych.

Trzeba jednak zapewnić mu przyzwoitych współpracowników w postaci zrównoważonych i neutralnych kolumn. Wtedy dźwięk potrafi zaczarować słuchacza na długie godziny.

Użycie głośników o bardzo rozjaśnionej prezentacji spowoduje, że dźwięk stanie się mało naturalny i na dłuższą metę raczej męczący.

 

Czy chciałbym go mieć?

Nie ma się co krygować. TAK – chciałbym.

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

Odpowiedz