Przejdź do treści
Wczytuję...

Cambridge Audio A 500 - Test wzmacniacza

Something with HTML textformat

 

Długo czekałem na taką okazję. Przede mną jeden z najbardziej poszukiwanych wzmacniaczy firmy Cambridge Audio. Model A500 już w chwili pierwszego pojawienia się w sprzedaży zyskał szacunek i uznanie ze strony klienteli poszukującej dobrego brzmienia za rozsądne pieniądze.

I były rozsądne. W połowie lat 90-tych, kiedy firma wprowadziła do sprzedaży ten wzmacniacz, kosztował on ok.1600zł. Jego główni konkurenci, czyli Musical Fidelity E11 i Creek 4330, byli drożsi o ponad 300zł. W tamtych czasach różnica trzystu złotych była kwotą dosyć poważną. Relatywnie znacznie większą niż dzisiaj.

Był to jeden z głównych powodów dla których konsumenci często wybierali właśnie A500.

Szybko się okazywało, że to nie był zły wybór. A po wielu latach uznano że był to prawdopodobnie najlepszy budżetowy wzmacniacz w historii Cambridge'a.

Właśnie dlatego rzadko można go znaleźć na aukcjach internetowych. Egzemplarze w dobrym stanie wizualnym są sprzedawane szybko i bezproblemowo. Oczywiście niektóre z nich wymagają już solidnych przeglądów, a czasem wymiany części elektrolitów.

Nasz serwis przeprowadzał naprawę całego zestawu Cambridge Audio. A skoro tak, to postanowiłem przeprowadzić testy odsłuchowe używając wyłącznie „klocków” należących do tego zestawu.

Przedmiotem testu był jednak wyłącznie wzmacniacz. Kiedyś już napisałem o moich wrażeniach z odsłuchu odtwarzacza CD i dzisiaj nie będę zawracał głowy czytelnikom ponowną oceną tego urządzenia. Kto będzie miał ochotę odnajdzie na naszej stronie wspomniany opis.

Przypomnę jedynie, że odtwarzacz zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.

 

Wygląd

Cambridge Audio A 500, który trafił na mój stolik odsłuchowy jest urządzeniem wykończonym w kolorze srebrnym-matowym.

Front panel wykonano ze stosunkowo grubego aluminium. Natomiast wszystkie włączniki i gałki są zrobione z plastiku o bardzo przyzwoitej jakości. Włączniki są trzy: pierwszy z nich to włącznik sieciowy, a dwa pozostałe służą do uruchomienia funkcji Direct, oraz Monitor Tape. Cztery niewielkie gałki służą do regulacji barwy, balansu oraz do selekcji źródeł dźwięku. Największa gałka położona w centralnym miejscu płyty czołowej służy do regulacji głośności.

Brak gniazda słuchawkowego wymusza zakup oddzielnego wzmacniacza słuchawkowego. Nie jest to odosobnione podejście do tematu słuchawek. Konkurenci (Musical Fidelity i Creek) również większości swoich konstrukcji nie wyposażali w wewnętrzny wzmacniacz słuchawkowy.

 

Na tylnej ściance umieszczono:

Podwójne zaciski głośnikowe, które wyglądają jakby przygotowano je z myślą o dwóch parach głośników. Nic bardziej mylnego. Są to zaciski umożliwiające Bi-Wiring. W rzeczywistości wzmacniacz nie może, a właściwie nie powinien być łączony z dwiema parami głośników.

Oprócz zacisków widzimy gniazdo przewodu sieciowego i osiem gniazd RCA (CINCH) służących do podłączenia różnych źródeł dźwięku oraz osobnej końcówki mocy.

 

W trakcie testu użyto

Cambridge Audio A 500 (wzmacniacz)

Cambridge Audio D 500 SE (odtwarzacz CD)

Cambridge Audio T 500 (tuner)

T+A Criterion CR60 (kolumny podłogowe)

B&W DM 602 (monitory)

Cerwin-Vega Cabinet (monitory)

 

 

Brzmienie

Przeprowadzałem już ponaprawcze testy odsłuchowe „młodszych” braci modelu A500. A3 i A5 były konstrukcjami uproszczonymi i miały wyraźnie mniejszą moc. A 500 to wzmacniacz, który był najwyższym modelem serii podstawowej. Najmocniejszym i najlepiej przemyślanym.

A jak brzmiał?

Wysokie tony są po prostu rewelacyjne. Jest ich pod dostatkiem, ale z pewnością nie powodują wrażenia ich nadmiaru, czy nienaturalnej ofensywności. Dokładne, o lekko zaokrąglonej prezentacji najwyższego zakresu.

Średnica jest bardzo przejrzysta. Wielowymiarowa. Bardzo dużo dzieje się w tym zakresie. Każdy dźwięk wydaje się odseparowany od pozostałych. Słuchacz nie ma wrażenia, że to pasmo jest zbitkiem informacji. Wszystko co zostało umieszczone w tonach średnich brzmi niesamowicie dokładnie i czysto. Odnosi się wrażenie oglądania świata przez świeżo umyte okno.

Bas jest swoistym połączeniem kontrolowanej sztywności i szybkości wybrzmiewania z małą nutą delikatnego ocieplenia. Nie jest ani potężny ani „tłusty”. Jest za to wyjątkowo naturalny.

Kontrabas odtworzony ze świetnie zrealizowanej płyty jazzowej schodzi bardzo nisko, a mimo to wzmacniacz zachowuje pełną selektywność każdego dźwięku. Nawet w najniższych rejestrach bez problemu rozróżnia się każdą poszczególną nutę.

 

Moja ocena

Cieszę się, że w końcu mogłem poddać testom odsłuchowym ten wzmacniacz. Wśród miłośników sprzętów pochodzących z drugiej ręki, jest uznawany za wzmacniacz bardzo pożądany.

Egzemplarze w bardzo dobrym stanie wizualnym i technicznym, które pojawiają się w ogłoszeniach, na ogół błyskawicznie się sprzedają. Żeby wyposażyć się w taki pięknie wyglądający i sprawny technicznie wzmacniacz, trzeba mieć refleks i umieć szybko podjąć decyzję o zakupie.

Użytkownicy posiadający w domach te urządzenia niezwykle rzadko, wręcz niechętnie się ich pozbywają. I nie można im się dziwić. To solidnie wykonane sprzęty, a ich brzmienie od samego początku zaskakiwało nawet najbardziej krytycznych audiofilskich purystów.

Dokładność, naturalność i przestrzenność to główne atuty tego wzmacniacza.

Można się w nim doszukać odrobiny docieplenia dźwięku, ale jest ono tak minimalne, że mało doświadczony słuchacz być może nawet tego nie dostrzeże. Gdyby porównywać go z wyżej wymienionymi konkurentami, to Musical Fidelity jest wyraźnie cieplejsze w brzmieniu, CREEK bardziej przestrzenny.

Cambridge Audio A 500 po trosze nawiązuje zarówno do pierwszego jak i do drugiego. Może nie jest aż tak wysublimowany, ale był sporo tańszy. I nadal jest.

Przy jego naturalności, wyrazistości i szczegółowości, to biorąc pod uwagę ceny, jest to jeden z najciekawszych wzmacniaczy jakie można kupić z drugiej ręki.

 

Czy chciałbym go mieć?

Bezapelacyjnie TAK! I każdemu mogę polecić z czystym sumieniem.

 

Marek „Maro” Kulesza

 

Odpowiedz