BALTLAB Epoca 1 v3 Test wzmacniacza

Baltlab Epoca 1 v3

Wypatrzyłem ten wzmacniacz na stanowisku jednego z techników, podczas mojej wizyty w serwisie, który przygotowuje różne urządzenia dla naszego Sklepu Audio Vintage.
Tym razem, było to urządzenie dostarczone przez jego właściciela, w celu dokonania naprawy i przy okazji kompleksowego przeglądu.
Od razu poprosiłem, żeby po wykonaniu wszelkich czynności serwisowych urządzenie trafiło do mnie.

Powodowała mną zwykła ciekawość.
Od dawna słyszałem, że ten producent konstruuje ciekawe i nieźle grające wzmacniacze skierowane do klientów wymagających, już osłuchanych i pragnących zacząć przygodę z dźwiękiem wyższej klasy, niż przeciętnie brzmiące sprzęty popularnych firm. Oczywiście mowa tu o modelach na tzw. „każdą kieszeń”.
Baltlaby od początku wymagały wydania sum, które jednoznacznie pozycjonowały te urządzenia w klasie średniej-budżetowej.

Firma została założona na Wybrzeżu pod koniec lat 90. a w 1999 roku na targach Audio Show zaprezentowała swój pierwszy wzmacniacz Epoca 1, który pojawił się w szerokiej sprzedaży na samym początku lat 2000.
Pamiętam, że w tamtym czasie byłem stałym czytelnikiem wszystkich krajowych czasopism traktujących o branży audio i z zaciekawieniem czytywałem opisy wszelkich testów odsłuchowych, jakie tam publikowano.

Kiedy trafiłem na test wspomnianego Baltlaba Epoca 1, oczywiście przeczytałem go bardzo uważnie. 
Przypominam, że w tamtym okresie bardzo niewiele polskich firm próbowało mierzyć się z konstruowaniem i produkcją sprzętu audio kwalifikującego się do określenia „audiofilski”.
Nieco wcześniej na rynek weszły pierwsze modele firmy STRUSS, a niemal równolegle z Baltlabem, inna trójmiejska marka, czyli Radmor próbowała zawojować rynek modelem Amplifikator. 
O ile „strusie” sprzedawały się powyżej jakichkolwiek oczekiwań, to radmorowski, bardzo zresztą zaawansowany technicznie projekt, zaginął gdzieś w mroku dziejów.
Być może zaważyły tutaj kwestie cenowe. Struss początkowo proponował ceny poniżej pierwszego Baltlaba i znacznie poniżej Radmora. 
Nie można wykluczyć takiego, ekonomicznego wyjaśnienia...

Niezbyt dobrze pamiętam treść testu Epoca 1, ale wydaje mi się, że im bardziej zagłębiałem się w opisie dźwięku tego wzmacniaczy, tym bardziej rzedła mi mina. Już wtedy podobały mi się urządzenia prezentujące taki surowy, spartański niemalże design i oczywiście mające aspiracje do wejścia w świat poważnych, audiofilskich firm.
Chyba także nie wykluczałem, że przy bardzo oszczędnym trybie życia (a w zasadzie dopiero po narzuceniu sobie takiego rygorystycznie przestrzeganego stylu), odkładaniu złotówki do złotówki, będzie mnie za jakiś czas stać na ten wzmacniacz.
Miałem, rzecz jasna, już dosyć precyzyjnie skonkretyzowane wyobrażenia o rodzaju dźwięku, jakim chciałbym dysponować w domowym zaciszu.
Miało być szczegółowe, ale o zauważalnie osłodzonym wybrzmiewaniu najwyższego pasma, naturalnej średnicy, i delikatnie zmiękczonym basie, który jednakże powinien być kontrolowany.

Czytając szczegółowo opisane przez recenzenta jego wrażenia odsłuchowe, uznałem, że to chyba jednak nie jest sprzęt, który mógłby spełniać moje kryteria.
Jeżeli coś zostało z tamtego artykułu w moich wspomnieniach, to wydaje mi się, że dźwięk Epoki 1 został zaklasyfikowany jako dosyć techniczny. Szybki, rześki i trochę suchy.
A więc kompletnie nie taki jaki był mi potrzebny.

 

Wkrótce potem wyposażyłem się we wzmacniacz i głośniki, które dokładnie odpowiadały moim oczekiwaniom (mam je do dzisiaj i z pewnością się ich nie pozbędę) i muszę przyznać, że zaprzestałem śledzenia nowinek na rynku pierwotnym.


Czasem oczywiście docierały do mnie wieści, o pojawieniu się kolejnych wcieleń Epoki: najpierw v2, a następnie v3, ale nie trafiałem na teksty opisujące ich brzmienie.
Żeby być absolutnie szczerym, muszę przyznać, że właściwie nie szukałem ich w ogóle.

Tym bardziej, kiedy kilka dni temu zauważyłem wersję v3 w trakcie naprawy, nagle postanowiłem przekonać się na własne uszy, co ten wzmacniacz jest w stanie zaproponować.

 

Wygląd:

Epoca 1 v3 wygląda identycznie jak pierwszy wzmacniacz Baltlaba.
Podobny, surowy wygląd, który wielu fanom audio może się bardzo podobać.

Front panel wykonany jest z solidnego, dosyć grubego, szczotkowanego aluminium (a może to stal nierdzewna?)
Umieszczono na nim jedynie:
Trzy potencjometry, z których jeden jest selektorem źródeł, drugi włącznikiem sieciowym, a trzeci jest odpowiedzialny za regulację poziomu głośności. 
Zwracają uwagę trzy diodki umieszczone nad włącznikiem sieciowym i sygnalizujące tryb pracy wzmacniacza.

Na tylnej ściance znajdziemy:

Gniazdo zasilania
Terminale do podłączenia jednej pary głośników
Sześć par gniazd RCA (CINCH) służących do podłączenia różnych źródeł dźwięku.

I to wszystko.
Żadnego przeładowania funkcjami, żadnej próby oszołomienia mnogością gałek, dźwigienek i przełączników wszelkiej maści.
Prosto i na temat.

Musze przyznać, że na każdym kto lub takie konstrukcje, ten wzmacniacz może zrobić bardzo pozytywne wrażenia i zbudować zaufanie także do tego jak został zaprojektowany wewnątrz.


Podstawowe dane techniczne:

Moc: 2 x 60W przy 8 Ohmach
Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 250 000 Hz
Zniekształcenia: 0,02%
Stosunek sygnał/szum: 90 dB
Wymiary: 45cm x 36cm x 11cm
Waga: ok. 11 kg


W trakcie testu użyto:

Baltlab Epoca 1 v3 (wzmacniacz)
Marantz CD 6007 (odtwarzacz CD)
AMC XCDi (odtwarzacz CD)
xDuoo XQ-50 Pro2 (adaptor Bluetooth)
Spendor SP/2 ( duże monitory podstawkowe)
KEF 104AB ( duże monitory podstawkowe)
B&W DM 602 Custom ( średnie monitory podstawkowe)
Diora Yellow Line ( duże kolumny podłogowe)
B&W Matrix 2 Series 2 Custom ( duże monitory podstawkowe )


Brzmienie

Podświadomie oczekiwałem dźwięku jaki, o ile dobrze pamiętam z opisów, prezentował model Epoca 1 v1.
No cóż. Podświadomość nie jest zawsze jest dobrym doradcą.
Tym razem okazała się bardzo złym.

Dźwięki które popłynęły ze wzmacniacza za pośrednictwem kilku różnych modeli głośników (wszystkie zostały zmodyfikowane do poziomów jakości znacznie wyższych niż wersje fabryczne) z pewnością nie należały do gatunku suchego, technicznego i szybkiego wybrzmiewania wszystkich zakresów.
Ośmielę się wysnuć tezę, że wzmacniacz zaprezentował całkowicie odmienne oblicze.
Wysokie tony były szczegółowe, ale jednak bez popadania w nadmierną detaliczność i blask.
Średnica wydała mi się dosyć mocno wypchnięta do przodu i określiłbym ją jako bardzo nasyconą, a nawet mięsistą. Jednocześnie nie epatowała zbyt dużą ilością wątków w niej zawartych. Z pewnością nie nazwałbym jej przestrzenną, lub mocno separującą dźwięki każdego instrumentu i głosu.
Tutaj średnie pasmo ma raczej za zadanie generować solidną, bardzo naturalną osnowę, wokół której soprany i bas tworzą otoczkę, który jest jedynie dyskretnym dodatkiem do całości przekazu.


Moja ocena

Baltlab Epoca 1 v3, okazał się dla mnie jednym z największych zaskoczeń ostatniego roku. 
Oczekiwałem suchego, bardzo transparentnego dźwięku w rodzaju tych, którym dysponują niektóre współczesne konstrukcje, a którego szczerze mówiąc, mój zmysł słuchu, a nawet cały organizm, nie akceptują.
Kiedy po raz pierwszy włączyłem ten wzmacniacz, zainteresował mnie na tyle, że nie tylko chciało mi się go posłuchać dłużej, ale także napisać o nim kilka słów.

Przypomnę tylko, że moja początkowa ostrożność była spowodowana przeczytanym niegdyś artykułem dotyczącym testu odsłuchowego wersji Epoca 1 v1. 
Jeżeli jednak okaże się, że niewłaściwie odebrałem, bądź źle zrozumiałem ten tekst sprzed niemal ćwierćwiecza, stokrotnie przepraszam. Nie wykluczam, że być może pamięć mnie nieco zwiodła.

Tak, czy owak, Epoca 1 v3 zagrała w taki sposób i tak bardzo odmiennie od moich wstępnych oczekiwań, że bardziej już chyba nie można.
Wyobraźcie sobie wzmacniacz generujący najprawdziwsze „angielskie” brzmienie: na pierwszym planie tony średnie, raczej delikatna i nienachalna sfera sopranów i nisko schodzący, lekko zmiękczony, acz dobrze kontrolowany bas...
Jeżeli już macie ten dźwięk w głowie, to musicie wiedzieć, że moim zdaniem ten model Baltlaba gra jeszcze bardziej po angielsku, niż większość znanych mi wzmacniaczy nawiązujących do „Brytyjskiej Szkoły Dźwięku”.
Trochę jak naturalizowany obywatel Wielkiej Brytanii, który stara się być bardziej brytyjski od Brytyjczyków, lub żeby nie szukać tak daleko, jak Polak, który po kilku latach spędzonych w U.S.A. nagle zaczyna mówić z wyraźnym amerykańskim akcentem, a i ze składnią radzi sobie raczej marnie.
Dokładnie tak mi się kojarzy, to co dało się słyszeć z Epoki 1 v3 i to przy użyciu różnych głośników, należących do różnych klas, których wyszczególnienie możecie znaleźć powyżej.

A jednak dostrzegłem małą, ale bardzo istotną różnicę.
Słuchany egzemplarz wzmacniacza miał pewne ograniczenia tonów najniższych.
Na ogół nie odczuwało się tego minimalnego niedostatku basu i nawet kontrabas grający solo zabrzmiał przekonująco, to jednak momentami przydałoby się nieco więcej miękkiego dołu, który okazjonalnie potrafiłby zamruczeć jak leniwy, najedzony kocur.
Dlatego, w moim pojęciu, jest to świetny wzmacniacz do słuchania muzyki akustycznej, lub nawet elektrycznej wykonywanej w małych składach, ale nie opartej na wyjątkowo niskich partiach basu.
Jednocześnie gaszę obawy wszystkich amatorów ciężkiego grania. Stary Black Sabbath, czy Metallica zabrzmią na tym wzmacniaczu całkiem porywająco.
Jednakże z pewnością nie posłuży on fanom różnorakich syntetycznych klimatów w typie: rave, techno itp.
I chyba słusznie, bo przecież wzmacniacze skierowane do użytkowników o upodobaniach audiofilskich, raczej i tak nie będą służyły do słuchania sztucznie wygenerowanego natłoku niskich i sub-niskich dźwięków.

Czy chciałbym go mieć?

Mimo wszystkich jego zalet, chyba nie.
Z moimi głośnikami jego brzmienie mogłoby okazać się nieco zbyt ciemne.
Ale i tak uważam, że jest to sprzęt godny polecenia każdemu, kto docenia dźwięk skoncentrowany przede wszystkim na tonach średnich. Które przecież są o tyle istotne, że to właśnie w nich zawarte jest niemal 75% dźwięków składających się na coś, co nazywamy MUZYKĄ.

Tekst: Marek „Maro” Kulesza
Zdjęcie: Łukasz Gęca

 

Kontakt

tel. 797 936 220
mail: audio@iviter.pl
Pl. Konstytucji 5, Neon Instrumenty Muzyczne Warszawa

Serwis:  tel. 22 113 40 88  mail: serwis@iviter.pl

godziny otwarcia : 10.00 - 19.00

“Their Satanic Majesties Request” to bodaj najbardziej niedoceniany album w historii Rolling Stonesów. Do tego stopnia, że przez jakiś czas pomijano go przy okazji wznowień i remasteringów dyskografii tej grupy. I…

Nadal jesteśmy w pamiętnym 1967 roku, który obfitował w niemal niezliczoną ilość doskonałych, interesujących płyt. Większość z nich została niesłusznie zapomniana, ale wydano wówczas również takie, które do dzisiaj…

Jimi Hendrix, człowiek z olbrzymim doświadczeniem studyjnym i scenicznym, ale jako sideman, lub muzyk kontraktowy, postanowił założyć własny zespół. Zespół z którym będzie grał taką muzykę jaką zechce.

Supergrupa CREAM powstała w 1966 roku i składała się z cenionych i niezwykle sprawnych instrumentalistów. Gitarzysta Eric Clapton był wówczas nazywany Bogiem. Perkusista Ginger Baker wytyczał nowe szlaki i metody gry…