Przejdź do treści
Wczytuję...

Something with HTML textformat

Atoll CD80 – Test odtwarzacza

Serwis ściśle współpracujący z naszym sklepem, ostatnio przeprowadził gruntowną naprawę odtwarzacza CD firmy Atoll Electronique, model CD80.

Ponieważ poproszono mnie o dokładne wygrzanie i sprawdzenie poprawności działania tego CD Playera, skorzystałem z okazji i postanowiłem przeprowadzić normalny test odsłuchowy.

Atoll Elektronique jest francuską firmą specjalizująca się w budowaniu urządzeń typowo audiofilskich. I chociaż przeciętnemu obywatelowi francuskie klocki są kompletnie nieznane, to trzeba wiedzieć, że nad Loarą istnieje kilka firm tego rodzaju, znanych i cenionych wśród bardziej wymagających konsumentów. Atoll należy do tych najbardziej uznanych.

Ciekawostką dla części czytelników może być wiadomość, że ten odtwarzacz działa w czystej klasie „A”. Wyposażony jest w transport pochodzący od Teaca i przetwornik BurrBrown PCM 1793.

Wygląd

CD80 jeśli chodzi o design, jest urządzeniem interesującym i bardzo eleganckim. Wersja srebrna, której mogłem posłuchać, chyba najlepiej pasuje do tego odtwarzacza. Widziałem wcześniej wersję czarną, ale nie zrobiła na mnie zbyt dobrego wrażenia. Front panel jest średniej wysokości, na wszystkich rogach został przyjemnie zaokrąglony. Mieszczą się na nim: przyciski uruchamiające najważniejsze funkcje, włącznik zasilania, niewielki wyświetlacz (trochę zbyt mały) i szuflada.

Z tyłu widzimy gniazdo do podłączania przewodu zasilającego, gniazdo CINCH, oraz gniazdo wyjścia cyfrowego COAXIAL.

Skromnie, prosto, elegancko. Widać w tym europejski sznyt, dosyć odległy wizualnie od amerykańskich lub japońskich urządzeń. W końcu co Francja, to Francja...

Do testu używałem

Atoll Electronique CD80 (odtwarzacz CD)

Wangine WXA600 (wzmacniacz)

Marantz PM68 (wzmacniacz)

LK4100 (duże monitory)

Bose 301 HiFi Video Monitor II (średnie monitory)

Elac C142 (duże kolumny podłogowe)

Brzmienie

W trakcie testu porównywałem Atolla z Marantzem CD63SE KI Signature i Marantzem CD67mkII Oryginal SE. Ponieważ oba marantzowskie „compacty” są mi doskonale znane, oraz wysoko przeze mnie oceniane, zastanawiałem się, czy elegancki „Francuz” będzie od nich lepszy.

Że różnica będzie, stało się jasne już po chwili od uruchomienia Atolla.

Ale nie chciałem od razu przelewać swoich spostrzeżeń na klawisze komputera. Postanowiłem poczekać kilka godzin, aż urządzenie się dobrze nagrzeje, a nowe części „ułożą” się i dogadają z resztą elektroniki.

Podłączony do zasilania i wzmacniacza z samego rana, grał przez kilka godzin. Potem wyłączyłem go na pół godziny, żeby go ostudzić i ponownie uruchomiłem.

Nie ukrywam, że skoro to czysta klasa „A”, to spodziewałem się raczej ciepłego, muzykalnego dźwięku, wzorem większości wzmacniaczy pracujących w tej klasie.

Częściowo moje oczekiwania się sprawdziły. Ale tylko częściowo. Dźwięk który popłynął z głośników, wydał mi się delikatnie pogrubiony, z odrobiną słodyczy, ale jednocześnie był bardzo wyraźny. Wszystkie plany były ładnie separowane. Stereofonia i przestrzeń chyba nieco mniejsza niż w Marantzach, ale to tylko ledwo uchwytne wrażenie. Natomiast wysokie tony, średnica i bas brzmią niezwykle czysto, treściwie.

Góra jest selektywna i dokładna. Nie świszczy i nie szeleści nadmiernie. Średnica to klasa sama dla siebie. Nasycona masą szczegółów. Momentami skierowana w stronę lekkiego ocieplenia, co powoduje, że brzmienie np. saksofonu jest niezwykle autentyczne. Również głosy wokalistów wydają się dzięki temu odrobinę przybliżone do słuchacza. Bas jest dosyć miękki. I tutaj brakowało mi odrobiny sztywności. Kontrabas nieco się rozlewał, chociaż trzeba przyznać, że zależało to od realizacji odsłuchiwanego materiału. Natomiast nie udało mi się uzyskać solidnego basowego „kopnięcia”, jakby odtwarzacz nieszczególnie lubił taki sposób prezentacji najniższych zakresów.

Konkluzja

Atoll Electrique CD80 jest typowo audiofilsko grającym odtwarzaczem. W odróżnieniu od innej francuskiej firmy Micromegi, brzmi bardziej zachowawczo. Powiedziałbym, że znacznie bliżej mu do brytyjskiej szkoły dźwięku, która na ogół faworyzuje głównie średnicę, pozostałe zakresy traktując jedynie jako uzupełnienie/podkreślenie informacji.

Jest zrównoważony niemal do bólu. I właśnie tak gra w połączeniu z równie dobrze zrównoważonym wzmacniaczem i głośnikami. Jeżeli ktoś woli dźwięk ostrzejszy, wyraźniejszy, powinien go skojarzyć z jasno grającym wzmacniaczem lub jasnymi głośnikami.

Tylko czy warto psuć takie piękne brzmienie?

Czy chciałbym mieć taki odtwarzacz?

Zastanawiałem się dłuższą chwilę nad jednoznaczną odpowiedzią. I muszę przyznać, że sam nie wiem. Przy reszcie mojej domowej elektroniki, mógłby się okazać zbyt spokojny. Ale potrafię docenić jego zalety i stanowczo polecić go wszystkim wymagającym miłośnikom dokładnego i naturalnego dźwięku.

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

Odpowiedz