Przejdź do treści
Wczytuję...

Something with HTML textformat

Arcam A38 – Test wzmacniacza

  Brytyjskie wzmacniacze to jest coś co bardzo lubię. W odróżnieniu od mojego firmowego kolegi Kuby. Jest w nich coś, co mnie przyciąga, fascynuje. Dlatego, kiedy tylko mam możliwość dokonać weryfikacyjnego odsłuchu ponaprawczego jakiegoś „brytyjczyka”, zacieram ręce z uciechy.Trafiają się one na tyle rzadko, że zawsze jest to dla mnie rodzaj święta.

Dzisiaj koledzy z serwisu, przekazali mi wzmacniacz Arcam A38

Wygląd

  Arcam A38 należący do serii FMJ różni się całkowicie od wcześniejszej, bardzo poważanej serii Alpha. Design zmienił się na tyle, że wygląda na produkt zupełnie innej firmy. Czyli, Arcam nie podąża drogą wytyczoną przez inną angielską firmę NAD, która od ponad 40 lat stara się jak najmniej zmieniać w wyglądzie swoich klocków.

A38 jest urządzeniem raczej niskim. Na pierwszy rzut oka widzimy przede wszystkim wielki potencjometr siły głosu i średnich rozmiarów wyświetlacz, pokazujący tryb w jakim znajduje się wzmacniacz. Ponadto na front panelu znajdują się: włącznik sieciowy, gniazdo słuchawek (duży Jack) i 16 przycisków sterujących zarówno wyborem źródeł, jak i ograniczonymi funkcjami, np. balansem. Regulacja barwy jest funkcją niedostępną.

Na tylnej ściance umieszczono: Zaciski dla dwóch par głośników, gniazdo do podłączania przewodu zasilającego, jedenaście gniazd CINCH przeznaczonych do przyłączenia różnych źródeł, oraz ewentualnego wykorzystania A38 jako przedwzmacniacza do osobnej końcówki mocy.

 

Do odsłuchów użyłem

  • Arcam A38 (wzmacniacz)

  • Marantz CD63mkII KI Signature (odtwarzacz CD)

  • Marantz SA17S1 (odtwarzacz SACD)

  • ProAc Studio 125 (średnie kolumny podłogowe)

  • KEF Cresta (małe kolumny podłogowe)

 

Brzmienie

  Nie ukrywam, że wiele sobie obiecywałem po odsłuchu tego wzmacniacza, tym bardziej, że być może po raz ostatni mogłem użyć doskonałych, w moim pojęciu, ProAców Studio 125 (znalazły swojego amatora). Przez pierwszą część dnia grały z odtwarzaczem SACD SA17S1 i końcówką mocy L's Audio za pośrednictwem przedwzmacniacza Burson. Było dobrze. Bardzo dobrze.

W drugiej części dnia przywędrował do mnie bohater testu, czyli Arcam A38. Zanim go podpiąłem do czegokolwiek, wygrzewał się przez trzy godziny. Potem został wyłączony, wpięty w tor audio i uruchomiony ponownie.

Rozpoczął się odsłuch.

Pierwsze wrażenie, oględnie mówiąc, nie najlepsze. Postanowiłem nie zniechęcać się na samym wstępie, ale dać mu jeszcze dodatkowy, długi czas na rozruszanie się po dokonanych naprawach.

Do końca dnia grał sobie cicho, spokojnie, przy użyciu różnych głośników i z różnym materiałem muzycznym. Pod koniec dnia sprawdziłem efekt wygrzewania, zwiększając stopniowo siłę głosu.

Dźwięk był już wyraźnie lepszy, niż bezpośrednio po pierwszym uruchomieniu.

Z ostateczną oceną postanowiłem zaczekać do połowy następnego dnia.

I to była decyzja najlepsza z możliwych.

Od rana działał z niewielką siłą głosu. A w połowie dnia już nadawał się do tego, żeby posłuchać go z całą należytą uwagą.

  Brzmienie tego wzmacniacza jest na wskroś brytyjskie, ale moim zdaniem, należy do tych najmniej wciągających. Niedawno słuchałem NAD 3020, który dla wielu audiofili jest wyznacznikiem wzorcowego dźwięku w audiofilskiej klasie budżetowej, i rzeczywiście grał wyśmienicie. Również po brytyjsku, ale wyraźniej, bardziej szczegółowo i dynamiczniej.

  Arcam prezentuje dźwięk bardziej zachowawczo, mniej wyraziście. Stara się nieco ograniczać, temperować wysokie tony w momentach kiedy jest ich dużo. Zaokrągla ten skraj pasma w bardzo wyraźny sposób. Bardziej niż inne znane mi brytyjskie konstrukcje. Z jednej strony to korzystne w przypadku utworów zrealizowanych nadmiernie jasno, ale z drugiej powoduje, że muzyka nieco traci na szczegółowości. Jeżeli trafi się płyta o dosyć ciemnym brzmieniu, wówczas to lekkie wycofanie ofensywności dodatkowo psuje przyjemność ze słuchania. Średnica jest właściwie bardzo dobra. Trudno się tutaj do czegoś przyczepić. Czytelność dźwięków zawartych w tym paśmie pozwala śledzić każdy, nawet niewielki niuans. Bas jest odrobinę odchudzony w swoim najniższym zakresie. Nieco zbyt suchy. Natomiast wyższe składowe są kontrolowane bardzo dobrze i nadzwyczaj czytelne.

 

Konkluzja

  Arcam A38 jak na produkt brytyjskiej szkoły audio, trochę mnie rozczarował. Jest jak najbardziej naturalny, ale jednocześnie jak na mój gust nieco zbyt ciemny. Brakuje mu rozmachu, śmiałości w prezentacji góry i trochę za mało basu.

Oczywiście można z niego wyciągnąć więcej dynamiki, blasku i dołu, ale trzeba go skojarzyć nie tylko z dosyć ostro grającym źródłem. Przydadzą się także głośniki faworyzujące tony wysokie i posiadające znaczna dynamikę. Wtedy, kto wie?

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

Odpowiedz