Przejdź do treści
Wczytuję...

Wybieranie sprzętu audio w towarzystwie partnerki (lub partnera)

Something with HTML textformat

 

WOJNA PŁCI

 

Wyobraźcie sobie taką sytuację;

Do salonu audio wchodzi para. Przyszli pooglądać sprzęt, ponieważ noszą się z zamiarem wymiany tego co do tej pory mieli, lub zakupu czegoś co będzie ich pierwszym wspólnym systemem stereo.

Celowo napisałem, że chodzi o urządzenia stereo, a nie Kino Domowe bo to odrobinę inna historia. Zauważyłem, że pary znacznie łatwiej dogadują się w kwestii dokonania wyboru Kina Domowego niż klasycznego zestawu stereo.

W zasadzie to Ona przyszła pooglądać. On najczęściej chciałby też wstępnie posłuchać tego co dla siebie wypatrzy.

Ileż razy już widziałem takie sytuacje...

Rozpoczyna się Wojna Płci i nigdy nie wiadomo kto w niej wygra. Kto ostatecznie postawi na swoim.

Kiedy jemu zaświecą oczy, bo wypatrzył coś o czym cokolwiek wie (czytał recenzje, słyszał u znajomego itp.) i pyta Doradcę o możliwość odsłuchania, wtedy do akcji natychmiast wchodzi Ona.

W dziewięćdziesięciu na sto przypadków rozmowa między nimi odbywa się według bliźniaczego schematu.

 

Ona – Ależ kochanie, po co chcesz tego słuchać?

On – Bo to podobno świetny sprzęt. Dostał wysokie noty w kilku różnych recenzjach.

Ona – Mamy tyle czasu? A poza tym nawet jeżeli go posłuchasz, to przecież i tak go nie kupimy...

On – Dlaczego mielibyśmy nie kupić? Jeżeli faktycznie gra tak dobrze jak wszyscy twierdzą, to chciałbym go mieć. Tym bardziej, że wcale nie jest drogi.

Ona – To Ty chciałbyś go mieć. O mnie nie pomyślałeś?

On – Przecież Ty też będziesz z niego korzystać. Oboje będziemy go słuchać.

Ona – Ale jest paskudny. I strasznie duży. Nie możesz zachwycać się czymś mniejszym i ładniejszym?

On – Ależ Myszko, sprzętu nie kupuje się na wygląd tylko na dźwięk. I wcale nie jest brzydki. Moim zdaniem wygląda dosyć klasycznie. Dużo sprzętów z tej kategorii wygląda w ten sposób.

To taki rodzaj standardu.

Ona - No właśnie. Standard. A nie możesz czasem być choć trochę oryginalny?

On – W jakim sensie?

Ona – No chodzi o to, żebyś chciał mieć te swoje „samograje” inne niż wszyscy. Inaczej wyglądające i jakieś takie bardziej nowoczesne.

On – Mógłbym chcieć, ale takie sprzęty kosztują kilka razy więcej. Nawet kilkanaście razy...

Ona – Nieprawda. A ten na tamtym regale Ci się nie podoba? Ładniejszy, mniejszy i dużo tańszy niż ten którego chcesz słuchać.

On - (jeszcze stara się zachować cierpliwość) Myszko, to jest głośnik bezprzewodowy.

Ona – A co w tym złego? Jest mały i ładny. Jestem pewna, że taki nam wystarczy.

On –  Ale wcześniej już o tym rozmawialiśmy. Chciałbym w końcu mieć w domu coś przyzwoitego. Coś co będzie miało przyzwoity dźwięk, będzie wyglądało rasowo i będzie można usłyszeć dużo szczegółów w nagraniach. I wszystkie stereofoniczne efekty.

Ona – Chcesz mi powiedzieć, że usłyszysz różnicę?

On – (już zaczyna wyglądać na poirytowanego) Nie tylko ja, ale każdy powinien taką różnicę usłyszeć.

Ona – No dobrze, już dobrze. Posłuchaj go sobie jeżeli już koniecznie musisz. Ale pamiętaj, że nie podoba mi się i nie mamy miejsca w domu na takie szkaradztwo.

On do Doradcy – Bardzo Pana przepraszam. Możemy go przez chwilę posłuchać? I jeżeli można proszę do niego podłączyć głośniki, które uważa Pan za najlepsze dla niego. Z tych niezbyt drogich.

 

Doradca zaczyna się krzątać po salonie. Ustawia urządzenie na specjalnym miejscu przeznaczonym do przeprowadzania odsłuchów, a następnie ustawia obok głośniki.

 

Ona – (wyraźnie zaniepokojona) Słuchaj Kochanie. Mówiłeś, że interesuje Cię to coś, ale po co te głośniki???

On – Bo „to coś” nie zagra bez głośników. Są konieczne, żeby było cokolwiek słychać.

Ona – Czyś Ty zwariował? Nie dość, że chcesz do naszego pokoju wprowadzić to paskudne coś, to jeszcze te głośniki? A niby gdzie miałyby stać?

On – (coś jej cierpliwie tłumaczy przyciszonym głosem)

Ona - Ale absolutnie zapomnij. Zagracą pokój. Kolor też mają bez sensu. Nie będą pasowały do reszty wystroju. A przecież tak się nad tym napracowałam. Nie pasują kompletnie do niczego. Ani do zasłon, ani do obicia kanapy.

On – Ale sprzętu nie dobiera się pod kolor kanapy...

Ona – A powinno się. (odwraca się do Doradcy i mówi) A nie ma Pan trochę mniejszych tych głośników? I żeby miały inny kolor? Bo wie Pan my mamy duży pokój wykończony w różnych wariantach błękitu.

Doradca – Niestety. Producent tych głośników wykonuje je tylko w dwóch kolorach: czarnym i brązowym.

Ona – Co za bezsens. Powinniście zadzwonić do tego producenta i zasugerować, że dwa kolory to zdecydowanie za mało. A może mi Pan dać do niego jakiś namiar? Sama go o to zapytam.

On do Doradcy - Strasznie Pana przepraszam, ale chyba straciłem ochotę na odsłuch. Może za jakiś czas przyjdę ponownie. Musimy z partnerką domówić jeszcze sporo szczegółów.

Ona – O widzisz... Straciliśmy mniej czasu niż się spodziewałam. To wiesz co? Pojedźmy jeszcze do sklepu X. Widziałam tam obłędną torebkę.

On – Wiesz co? Dzisiaj straciłem już chęć zwiedzania jakichkolwiek sklepów.

Ona – Przestań stroić fochy. Zachowujesz się jak dziecko. Są ważniejsze rzeczy niż jakiś tam sprzęt stereo.

On – Tak wiem...kolor zasłon i kanapy. A i byłbym zapomniał...cholernie ważna jest też torebka. Ta którą chcesz kupić będzie pasowała do naszych zasłon?

 

Wychodzą z salonu i jeszcze przez jakiś czas słychać jak dyskutują podniesionymi głosami.

 

Tak. Taka scena była wielokrotnie widziana (i słyszana) przez niemal każdego Doradcę Klienta pracującego w sklepie ze sprzętem audio. Nieważne czy chodzi o sprzęt fabrycznie nowy, czy używany.

Wojna Płci dotycząca wyboru sprzętu trwa od lat. I nic się nie zmienia.

Oczywiście nie zawsze partnerem krytycznie nastawionym do zakupu regularnego sprzętu audio jest kobieta. Nie jestem szowinistą i uczciwie przyznaję, że czasem zdarzają się sytuacje diametralnie odmienne.

Bywa, że do salonu przychodzi para i to Ona jest tą osobą, która całkiem sporo wie o urządzeniach audio. A nawet jeżeli nie o samych urządzeniach, to bardzo konkretnie wie jaki efekt dźwiękowy chciałaby uzyskać w swoim domu. Doskonale orientuje się co to jest naturalny dźwięk, przestrzeń itp. Od razu też informuje Doradcę jakiej muzyki zamierza słuchać najczęściej.

Takie klientki przydarzyły mi się kilkanaście razy w życiu. I zawsze byłem pod wrażeniem w jaki sposób przebiegały rozmowy z nimi. Najczęściej towarzyszył im partner, który wspierał je swoją wiedzą, lub przynajmniej był zainteresowany by sprzęt wybrany przez Nią dysponował dźwiękiem satysfakcjonującym oboje.

Bywa również i tak, że Ona jest zorientowana w temacie, natomiast On słucha jej rozmowy z Doradcą i z jego miny oraz zachowania widać, że zagadnienie jest mu obce. Tak dalece obce jak to tylko możliwe. Niedawno w moim sklepie jeden z takich wyjątkowo niezorientowanych panów zapytał mnie, pokazując ręką gramofon, czy to „czytnik płyt winylowych”. Szczerze przyznaję, że prędzej spodziewałbym się takiego określenia, które padłoby z ust kobiety.

 

Oczywiście również zdarzają się pary, które już wcześniej dokonały szeroko zakrojonego rozpoznania rynku, oboje interesują się muzyką i sprzętem audio. Dla takich par nie stanowi najmniejszego problemu nawet przearanżowanie pokoju w taki sposób, żeby zakupiony zestaw zabrzmiał w nim najlepiej jak to możliwe. Wygląd nie jest dla nich najmniejszym kryterium wyboru. Najważniejszy jest dźwięk. Takie pary z pewnością są szczęśliwe. Nie muszą zawierać kompromisów. Są rzadkością.

 

Jednak jeżeli ktokolwiek chce wyposażyć się w sprzęt audio swoich marzeń, a żyje w związku partnerskim, musi liczyć się z tym że jego wybór nie spodoba się drugiej połowie. Próba postawienia tej drugiej osoby przed faktem dokonanym i zakup sprzętu audio bez jej wiedzy i akceptacji może zakończyć się eksmisją z miejsca zamieszkania. Najczęściej eksmisja dotyczy wyłącznie świeżo zakupionych urządzeń, ale bywa że wraz z nimi dotyka także samowolnego nabywcę.

Doświadczenie Doradcy mówi, że osoba chcąca mieć naprawdę dobry sprzęt w domu musi być albo singlem, albo mieć partnera w pełni podzielającego jego pragnienie.

Nie ma znaczenia jakiej płci jest partner, bo różnie z tym bywa. W końcu mamy już XXI wiek...

W tych mniej oczywistych związkach wybór urządzeń audio nie będzie już Wojną Płci, ale konfliktem osobowości i gustów.

Kto wie co jest gorsze?

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

 

 

 

Odpowiedz