Przejdź do treści
Wczytuję...

Wzmacniacze stereo - Regulacja barwy dźwięku

Something with HTML textformat

 

Potrzebna czy nie?

 

Ostatnio mój kolega po piórze, pisujący głównie na stronie IVITER.PL , ale okazjonalnie zamieszczający artykuły również na naszej stronie, napisał tekst wspominający taką funkcję jak PRZEŁĄCZNIK WYBORU KRZYWYCH KOREKCYJNYCH.

Funkcja ta występowała w przeszłości we wzmacniaczach niektórych producentów. Szczególnie tych, którzy do odsłuchu każdego źródła dźwięku podchodzili poważnie i z wielką dbałością o odczucia słuchaczy/klientów.

Takiego przełącznika nie stosuje się od bardzo dawna. Natomiast cały czas stosowane są inne funkcje, znane niemal od zarania historii wzmacniaczy audio.

O przełącznikach typu DIRECT oraz LOUDNESS już kiedyś pisałem osobne artykuły.

Teraz przyszedł w końcu moment, kiedy skupimy się na innych popularnych „wspomagaczach” dźwięku, czyli regulatorach barwy i balansu.

Przytłaczająca większość produkowanych dzisiaj wzmacniaczy jest w nie wyposażona. Część potencjalnych klientów chcących wyposażyć się w nowy wzmacniacz, bacznie zwraca uwagę, czy nowy upatrzony klocek będzie miał takie funkcje. Inni uważają, że to tylko niepotrzebne „gadżety” i jeżeli wzmacniacz jest odpowiednio dobrze zaprojektowany i wykonany, to takie regulatory nie tylko są niepotrzebne, ale w ogóle ich istnienie jest bezsensowne.

To trochę jak z każdym odwiecznym sporem. Istnieją dwie szkoły. W Warszawie mawia się potocznie, że są to szkoły: „falenicka i otwocka”. Nieważne którą filozofię ktoś wyznaje, warto się pochylić nad zdaniem zarówno pierwszych, jak i drugich użytkowników wzmacniaczy.

 

Szkoła 1 (Regulatory barwy są niezbędne )

Słuchacze, którzy bronią tej teorii argumentują ją w następujący sposób;

Każdy materiał muzyczny ma swoje własne brzmienie, rodzaj dźwięku, który nie zawsze będzie odtworzony w sposób zadowalający dla subiektywnych odczuć słuchacza.

Niektóre nagrania potrafią zabrzmieć niezwykle jasno, czyli generują całą masę wysokich tonów, co powoduje w słuchaczach efekt szybkiego zmęczenia słuchu. Budzi irytację i ogólną niechęć do dalszego słuchania muzyki z konkretnej płyty.

Inne wydawnictwa potrafią prezentować całkowicie odmienne brzmienie. Tak zwane „ciemne”, kiedy sopranów wydaje się być o wiele za mało. Wtedy słuchacz ma wrażenie, że muzyka jest nieciekawa, mało szczegółowa i brak w niej czegoś co nazywamy „przestrzenią”. W takich przypadkach brzmienie wydaje się matowe i zupełnie pozbawione spektakularności.

Niektórzy melomani mówią, że jest to rodzaj dźwięku, który działa niemal usypiająco. Jednak większości słuchaczy wcale nie kojarzy się z niespodziewaną drzemką i jest odbierany jako równie irytujący i zniechęcający, jak brzmienie mocno rozjaśnione, obfitujące w zbyt dużą ilość tonów wysokich (sopranów).

Podobne spostrzeżenia dotyczą często najniższych tonów, czyli basu. Bywa że jest go za mało, a zdarza się że ich nadmiar tak dominuje nad resztą utworu, że dudnienie skutecznie zakłóca wsłuchiwanie się w pozostałe szczegóły muzyki.

 

Oczywiście przytrafiają się także płyty, na których zarówno tony wysokie i tony niskie są wyraźnie uwypuklone kosztem średnicy (tonów średnich). O ile w przypadku fanów muzyki techno lub ogólnie pojętego disco, nie będzie to przeszkadzało w chłonięciu meandrów poszczególnych dzieł tych gatunków, to jednak jeżeli zdarzy się w taki sposób zrealizowana płyta jazzowa, potrafi to doprowadzić do frustracji wielu jazz-fanów. Bo w tej muzyce rzeczywiście nie jest to najlepsze dobranie proporcji ogólnego spektrum dźwięku.

REGULATORY BARWY potrafią takie sytuacje poprawić.

Potencjometr Treble odpowiedzialny za zmniejszanie, lub zwiększanie ilości tonów wysokich, czyli sopranów wielu osobom wydaje się niezbędny. Jednym słuchaczom zwiększa ilość szczegółów zawartych na nagraniu, innym pomaga niwelować ich nadmiar i przykre rozjaśnienie sceny dźwiękowej.

Oczywiście każdy z wyżej wymienionych użytkowników, przekręci regulator Treble zgodnie ze swoimi upodobaniami i potrzebami. Kręcąc w lewo zmniejszamy ilość sopranów, natomiast przekręcając potencjometr w prawo, zwiększamy ich nasycenie.

Identycznie można postąpić w przypadku potencjometra Bass. W lewo zmniejszamy ilość niskich tonów, a w prawo zwiększamy. W zależności od potrzeb.

REGULATOR BALANSU (BALANCE)

Służy do równoważenia dźwięku pomiędzy kanałami stereofonicznymi (lewym i prawym).

Jeżeli ktoś ma w domu głośniki ustawione w sposób nietypowy np. słuchając muzyki siedzi znacznie bliżej jednego, a od drugiego dzieli go wyraźnie większa odległość, może za pomocą funkcji Balans wyrównać poziom głośności pierwszego głośnika w stosunku do drugiego. Gdyby ująć to prostymi słowami: głośnik który jest bliżej słuchacza może zagrać ciszej niż głośnik oddalony, przez co uzyskuje się pozory stereofonii.

Ale to tylko pozory. Jednak najkorzystniejszym usytuowaniem stanowiska odsłuchowego, jest zajęcie przez słuchacza miejsca pośrodku linii głośników. Jest to zgodne z założeniami konstruktorów kolumn podłogowych i monitorów.

 

Szkoła 2 ( Regulatory barwy są niepotrzebne )

Istnieje duża grupa miłośników sprzętu audio, która uważa że wszelkie regulatory barwy są absolutnie niepotrzebne.

Ich zdaniem wprowadzają jedynie niepotrzebne zakłócenia i zniekształcenia. Ponadto zbyt śmiałe ingerencje w dźwięk zawarty na płycie poprzez użycie regulatorów barwy, zaburzają początkową wizję brzmienia utworów, opracowaną w studiu przez reżysera dźwięku.

Ten typ użytkowników zazwyczaj wybiera wzmacniacze z wyższej półki, które częstokroć nie posiadają ani regulatorów barwy, ani balansu. Nie mają także funkcji Loudness. Takie klocki są zaprojektowane w taki sposób, żeby grały dźwiękiem możliwie najbliższym naturalnemu. Czasem określa się taki sposób grania jako neutralny, lub liniowy.

Ktoś z pewnością zapyta; skoro można produkować wzmacniacze grające naturalnie, ładnie i niepotrzebujące regulatorów barwy, to dlaczego wszystkie wzmacniacze nie są robione w taki sposób?

Odpowiedź jest prosta. A właściwie są to dwie odpowiedzi.

Pierwsza: Dobrze zrównoważone wzmacniacze, grające doskonale poukładanym, liniowym dźwiękiem, wymagają bardzo dobrych podzespołów. To z nich bierze się jakość dźwięku. Dlatego nigdy nie należały do najtańszych. Wielu klientów po prostu na nie nie stać.

Druga: tańsze wzmacniacze, które możemy określić jako należące do klasy popularnej ze względu na użycie niedrogich, lub wręcz najtańszych podzespołów, nie mają na tyle dobrych parametrów dźwiękowych, żeby ryzykować pozbawianie słuchaczy możliwości ingerencji w ilość wysokich i niskich tonów.

Natomiast większość producentów wzmacniaczy, projektując swoje kolejne nowe modele, stara się jednak pogodzić obie filozofie wyznawane przez audio-fanów.

Nawet niektóre bardzo kosztowne i grające dokładnym, naturalnym dźwiękiem klocki są wyposażone w możliwość regulacji barwy.  Zapewne zgodnie z maksymą: „od przybytku głowa nie boli”.

Wychodzą z założenia, że jeżeli ktoś nie zamierza korzystać z takich regulatorów, to zawsze może je całkowicie wyeliminować z toru, poprzez użycie funkcji Direct. Jej włączenie powoduje, że sygnał skierowany ze źródła do wzmacniacza i prowadzony dalej do głośników, omija układy odpowiadające za regulację barwy i jest wzmacniany jedynie przez końcówki mocy wzmacniacza, czyli bezpośrednio.

Dzięki temu unika się ewentualnych zniekształceń powodowanych przez moduły regulacji barwy. Nawet jeżeli wszystkie potencjometry ustawione są w pozycji neutralnej czyli na „0”, mogą generować jednak pewne zakłócenia. Funkcja Direct daje użytkownikom pewność, że zostaną one całkowicie „wycięte”.

Na końcu tego artykułu muszę jednak podzielić się moim doświadczeniem wyniesionym z kilku dekad słuchania różnych wzmacniaczy oraz elektroniki im towarzyszącej.

I myślę, że w tym przypadku wielu równie osłuchanych melomanów przyzna mi rację.

Zauważyłem, że wzmacniacze bazujące na możliwie najprostszej konstrukcji, bez użycia układów scalonych, ale budowane ze specjalnie selekcjonowanych podzespołów wysokiej jakości, mają jedną wspólną cechę.

Ich brzmienie jest nie tylko dobrze ułożone i naturalne, ale co ciekawe, one naprawdę nie potrzebują mieć na wyposażeniu żadnych regulatorów barwy.

Jeszcze ciekawsze jest to, że wszystkie te płyty, które na tanich wzmacniaczach brzmią zbyt jasno, lub zbyt ciemno, na urządzeniach grających typowo liniowo okazują się być całkiem nieźle zrealizowanymi nagraniami. Oczywiście zdarzają się i takie, którym naprawdę nic nie może pomóc, ale szczerze mówiąc, należą raczej do wyjątków.

W domu od wielu, wielu lat używam wzmacniaczy, które właściwie posiadają jedynie dwa rodzaje funkcji: regulację głośności i wybór źródeł. Od lat nie poczułem nawet przez moment chęci posiadania wpływu na regulacje barwy dźwięku.

Ważne tylko, żeby do solidnie zaprojektowanego i wykonanego wzmacniacza o naturalnym brzmieniu, podłączyć kolumny i źródło (np. odtwarzacz CD), które będą mu odpowiadały sposobem prezentacji muzyki. Czyli będą po prostu grały naturalnie...

Jeżeli jednak posiadamy niedrogie i grające zdecydowanie jasno i ofensywnie, lub zbyt ciemno i ospale kolumny, to niestety musimy posiadać wzmacniacz wyposażony w możliwość regulacji barwy.

Czy ktoś będzie z nich korzystał, czy nie, jest jego indywidualna sprawą.

W końcu żyjemy przecież w wolnym kraju. Jeszcze...

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

 

Odpowiedz