Przejdź do treści
Wczytuję...

Ewolucja designu kolumn i monitorów

Something with HTML textformat

 

 

Czy wygląd urządzeń audio zmienia się wraz z upływem lat?

Z pewnością.

Przede wszystkim mają na to wpływ oczekiwania klientów. Te z kolei są wynikiem pomysłów projektantów zajmujących się wzornictwem przemysłowym. To głównie oni starają się wpoić konsumentom przekonanie, że starszy sprzęt jest już passe. Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku mody odzieżowej...

W znacznie mniejszym stopniu dzieje się tak przez stosowanie nowych technologii, chociaż i one miewają tu duże znaczenie.

 

Dzisiaj spróbuję skupić się na zmianach które zaszły w wyglądzie głośników domowego użytku. Tych stawianych na podłodze, czyli kolumn i tych przeznaczonych do postawienia na podstawkach (standach) lub komodach, regałach itp. które nazywane są monitorami.

Jedne i drugie bardzo zmieniły się na przestrzeni ostatnich 50-ciu lat.

Nie będę jednak poruszał tematu konstrukcji czysto designerskich. Firmy produkujące takie głośniki istniały (i nadal istnieją) niemal od samego początku historii rynku audio, ale ich oferta zawsze wymykała się jakimkolwiek regułom i ogólnie przyjętym modom. Dlatego nie mogę ich traktować jako przykłady designu typowego dla którejkolwiek dekady.

 

Kiedyś wygląd głośników miał drugorzędne znaczenie. Priorytetem było uzyskanie w miarę dobrego dźwięku jeśli chodzi o konstrukcje stosunkowo niedrogie i przeznaczone na przysłowiową każdą kieszeń. Dźwiękiem dobrym i bardzo dobrym odznaczały się modele kosztowne, skierowane do bardziej wymagających, ale i znacznie zamożniejszych słuchaczy.

W tej kwestii nic się do dzisiaj nie zmieniło. I nie byłoby pożądane gdyby się miało zmienić. Dźwięk zawsze powinien pozostać najbardziej istotnym aspektem w trakcie konstruowania głośników.

 

Lata 70-te

Warto zwrócić uwagę na fakt, że głośniki z lat 70-tych XX wieku nie grzeszyły urodą. Nieważne do której kategorii cenowo-jakościowej należały. A przynajmniej przytłaczająca większość z nich. Zazwyczaj były to solidne skrzynki, niejednokrotnie wykonane z prawdziwego drewna, czasem z grubych płyt wiórowych. Najpopularniejszymi kolorami obudów była czerń i różne odcienie brązu.

Wszystkie one wyglądały jako tako, pod warunkiem że nie zdjęło się z nich maskownic. Niektóre modele nawet nie dawały takiej możliwości ponieważ ich maskownice były przytwierdzone na stałe i próba ich zdjęcia na ogół kończyła się ich uszkodzeniem.

Właściciele modeli ze zdejmowanymi maskownicami i tak woleli ich nie demontować.

Kto pamięta tamte głośniki, ten wie dlaczego. Bez maskownic głośniki straszyły brzydkimi membranami, a niejednokrotnie także różnego rodzaju śrubami montażowymi, czy wręcz gwoździami. Niektóre egzemplarze wyglądały jakby zostały samodzielnie wykonane w piwnicy przez jakąś „złotą rączkę”.

Do dzisiaj są firmy, które nadal hołdują takiemu designowi, jak choćby utytułowana brytyjska marka Harbeth. Jej produkty od samego początku ściśle trzymają się wciąż tego samego sposobu konstrukcji i wykończenia obudów. Pomijając legendarny już dźwięk Harbethów, firma ma oddanych fanów, którzy raczej nie byliby zadowoleni z ewentualnych prób unowocześnienia wyglądu jej sztandarowych modeli.

Ciekawe, że w latach siedemdziesiątych olbrzymia ilość głośników była konstrukcjami w obudowach zamkniętych, czyli nie posiadała żadnego bass-reflexu. Dzięki temu można je było ustawiać praktycznie przy samej ścianie. Wygodne rozwiązanie, ale nie tylko o wygodę tu chodziło. W tamtym okresie wśród wielu konstruktorów panowała opinia, że ten typ obudowy zapewni membranom najlepsze warunki pracy, co z kolei przełoży się na lepszy dźwięk.

Trzeba jednak przypomnieć, że niektóre firmy starały się upiększyć swoje głośniki. Na przykład Sansui i Kenwood miały w swojej ofercie konstrukcje gdzie maskownicę stanowiły piękne drewniane „koronki”. Doskonale pasowały do elegancko urządzonych gabinetów, czy domowych salonów utrzymanych w stylu art deco, lub w stylu angielskiego klubu dla dżentelmenów. Do dzisiaj są to modele poszukiwane na rynku głośników używanych i jeżeli są w idealnym stanie wizualnym, potrafią osiągać wysokie ceny.

 

Lata 80-te

Na początku lat 80-tych nadal hołdowano dotychczasowym rozwiązaniom estetycznym, ale powoli zaczęły pojawiać się poszczególne modele, które prezentowały nieco elegantszy i nowocześniejszy wygląd. Miały ładnie wyglądać zarówno z założonymi maskownicami, jak i bez nich.

Postarano się by membrany były przykręcone do obudów eleganckimi śrubami, a także coraz częstszym zabiegiem było otaczanie ich dookoła metalowymi, dosyć widowiskowymi pierścieniami. Przykładem takiego designu mogą być choćby polskie Altusy, które były wielkim przebojem sprzedaży nie tylko na naszym rynku, ale także eksportowano je w dużych ilościach przede wszystkim do zaprzyjaźnionych Krajów Demokracji Ludowej.

Altusy to być może nie najlepszy przykład jaki mogłem przytoczyć, bo jej konstruktorzy nie stworzyli ich z myślą o użytku domowym. Miały nagłaśniać sale gimnastyczne, remizy i klubo-kawiarnie, ale jakimś cudem rodacy potraktowali je jako głośniki typowo domowe. Co by o nich nie mówić, ich wygląd wpisywał się idealnie w nowe trendy designerskie dotyczące właśnie domowych kolumn i monitorów. Stąd zapewne wzięła się powszechna pomyłka w ich zastosowaniu.

Dla nas istotne jest, że w tamtym okresie wraz z każdym kolejnym rokiem głośniki coraz bardziej „ładniały”.

 

Lata 90-te

Największe i najłatwiej dostrzegalne zmiany w wyglądzie głośników nastąpiły na przełomie lat 80/90-tych.

Większość firm zrezygnowała ostatecznie ze stosowania membran papierowych na rzecz nowego typu konstrukcji opartych na połączeniu kilku różnych syntetycznych materiałów. Również piankowe zawieszenia membran odeszły wtedy do lamusa i zostały zastąpione przez znacznie trwalsze i mniej podatne na uszkodzenia i upływ czasu zawieszenia gumowe. Te nowe rozwiązania wprowadzano co prawda już od początku lat 80-tych, ale powszechnie przyjęły się dopiero pod sam koniec tej dekady. W 90-tych stanowiły już normę.

Równie duże zmiany zaszły w samym wyglądzie kolumn i monitorów. Od teraz miały prezentować ładny wygląd bez założonych maskownic. Zaczęto traktować maskownice jako coś dodatkowego, ale nie niezbędnego. Jako coś w rodzaju osłony przeciwkurzowej, lub ochrony membran przed małymi dziećmi oraz domowymi zwierzętami. Coraz mniej słuchaczy korzystało z nich w trakcie odsłuchu. W ekstremalnych przypadkach zdejmowano maskownice na czas słuchania muzyki, a następnie zakładano je z powrotem.

Przypominam sobie, ze wśród moich znajomych zdania na temat przydatności maskownic były w tamtym czasie podzielone mniej więcej po równo.

Jedni zdejmowali je zaraz po zakupie kolumn lub monitorów i chowali do fabrycznych kartonów (lub do szafy), inni upierali się że są nieodzowne i bez nich głośniki wcale nie wyglądają rewelacyjnie. Była też skromna reprezentacja użytkowników twierdząca jakoby bez maskownic głośniki grają zauważalnie gorzej. Nie bardzo wiem jak wpadli na taki przewrotny pomysł. Na szczęście z czasem zmienili zdanie.

Najważniejsze jednak dla tego artykułu jest to, że w latach 90-tych zaczęto w produkować głośniki, które nie tylko świetnie grały, ale również dobrze wyglądały. W końcu zaczęły cieszyć nie tylko ucho ale i oko.

Tworzono konstrukcje eleganckie, drogie, wykorzystujące prawdziwe drewno i wysokiej klasy lakiery, oraz wydajne i doskonale brzmiące membrany zrobione z nowoczesnych materiałów.

Produkowano też tańsze, których obudowy produkowano w oparciu o grubą sklejkę lub MDF, ale zmontowane z dokładnością nie spotykaną we wcześniejszych niedrogich konstrukcjach znanych w poprzednich dekadach. W nich także montowano ładnie wyglądające membrany, które niejednokrotnie zaskakiwały brzmieniem nawet bardzo wyrobionych „słuchowców”.

Należy podkreślić, że każda z większych firm wyspecjalizowanych w konstruowaniu i produkcji głośników, miała wtedy w ofercie co najmniej kilkanaście modeli przeznaczonych dla ludzi o różnych oczekiwaniach w stosunku do jakości dźwięku kolumn/monitorów i w stosunku do ich wyglądu. I oczywiście dysponujących na ten cel różnymi kwotami. Zasada „dla każdego coś miłego” sprawdzała się jak nigdy dotąd.

Rzecz jasna na rynku było także bardzo dużo firm zajmujących się wyłącznie najdroższym segmentem (High-End), ale po raz pierwszy w historii pojawiła się niemal niepoliczalna ilość nowych producentów specjalizujących się w tańszych i tzw „budżetowych” kolumnach.

Każdy kto chciał nabyć ładnie wyglądające kolumny mógł wybierać spośród dziesiątków ciekawych propozycji. Jedyne co trzeba było sobie uświadomić, to brzmienie jakie chciało się uzyskać w domowym pomieszczeniu odsłuchowym.

 

Lata 2000-ne

Pierwsza dekada XXI wieku właściwie nie przyniosła większych zmian w ogólnym wyglądzie obudów.

Konstruktorzy głośników skupiali się przede wszystkim na pracach związanych z ulepszaniem materiałów z których wykonywano membrany. Być może nie grały lepiej niż poprzednie wersje, ale za to wyglądały coraz bardziej estetycznie, co spotkało się ze zwiększonym zainteresowaniem ze strony konsumentek.

Do tej pory potencjalny nabywca urządzeń audio, a co za tym idzie również głośników, kojarzył się raczej z męską częścią populacji. Od 2000 roku coraz częściej sprzęt kupowany był przez kobiety, które dyktowały nowe warunki. To dzięki nim zaczęto wprowadzać wykończenie obudów w innych kolorach niż tylko czerń i brązy.

Pojawiały się głośniki białe matowe i białe lakierowane na wysoki połysk. Coraz częściej sięgano także po tzw. „lakier fortepianowy”. Już wcześniej produkowano kolumny w takich kolorach, ale zazwyczaj były one zarezerwowane dla konstrukcji z kręgu ultra drogich konstrukcji high-endowych. Tym razem można było się wyposażyć w takie eleganckie głośniki za wielokrotnie niższe kwoty niż wcześniej.

Po roku 2010 coraz częściej w ofercie producentów można było także znaleźć kolumny w kolorze szarym. Wcześniej próbowano już promować taką kolorystykę obudów, ale najwyraźniej te pierwsze próby nie trafiły w swój czas. I w odpowiedniego klienta.

Dzisiaj, jeżeli prześledzimy dokładnie obecną produkcję różnych firm, to znajdziemy w nich również tak śmiałe kolory obudów jak czerwień czy nawet miętowa zieleń. Tyle, że dzisiaj trzeba zwrócić szczególną uwagę na to od kogo takie „kolorowe” konstrukcje pochodzą. Gro z nich to bardzo tanie firmy azjatyckie, które poprzez olbrzymią, masową produkcję potrafią wydatnie obniżać ceny i tak już dość tanich konstrukcji.

Nie mam tu na myśli kolumn znanych i cenionych marek, które wykonywane są w Chinach, Wietnamie, Malezji czy Kambodży, bo ich produkcja odbywa się pod stałą i rygorystyczną kontrolą jakości.

Chodzi mi o masowych twórców „no name” którzy gotowy produkt sprzedają komu popadnie. Każdy może kupić partię takiego towaru i umieścić na nim swoje logo. Nie zamierzam twierdzić, że takie kolumny zawsze są kiepskiej jakości jeśli chodzi o dźwięk. Czasem zdarzają się olbrzymie zaskoczenia i te niedrogie głośniki potrafią zabrzmieć całkiem przyzwoicie. Ale tylko czasem.

 

Zauważyłem, że od niedawna nowymi potencjalnymi klientami sklepów audio są projektanci wnętrz. Zaglądają także do naszego sklepu średnio raz na dwa miesiące.

Tworząc na zlecenie klientów wystrój mieszkania lub domu starają się znaleźć takie głośniki, które będą doskonale dopasowane wielkością, kolorystyką i formą do ich projektu i wizji.

I tylko o tym mowa.

Mają wyglądać, mają się komponować, mają konweniować...

Żaden z nich nigdy nie wspominał mi o oczekiwaniach w stosunku do rodzaju brzmienia.

Nie zająknął się nawet na temat sprzętu jaki miałby współpracować z takimi „pasującymi do wnętrza” głośnikami.

Tak jakby to było całkowicie nieistotne.

 

Ale z drugiej strony nie można się dziwić.

Wystarczy przecież przyjrzeć się planom większości mieszkań projektowanych współcześnie. W żaden sposób nie da się w nich tak ustawić kolumn, żeby zagrały w sposób właściwy.

To akurat przytyk do klasycznych architektów.

Czyżby zakładali, że w tych nowych blokach, apartamentowcach czy bliźniakach, nikt nie będzie przywiązywał najmniejszej wagi do jakości dźwięku? Może uważają, że nabywcy nieruchomości będą korzystać jedynie z soundbarów, przenośnych głośników Bluetooth, lub zechcą zainstalować system multi-room itp.?

A być może to głusi projektują mieszkania dla innych głuchych?

Wtedy ostatecznie rzeczywiście nieważne będzie jak brzmią wybrane głośniki. Ważne będzie jedynie to jaki mają kolor. Jakiego by sobie nie wymyślili z pewnością gdzieś na świecie, ktoś takie wykonuje. Co gorsza, coraz większa ilość sklepów proponuje takie niedrogie, nieciekawie brzmiące, ale wykonywane w szerokiej palecie kolorystycznej egzemplarze.

Znak naszych czasów.

 

Jedyne co mogę doradzić, to dokonywanie próbnych odsłuchów przed zakupem.

I jednak bardziej koncentrować się na poprawności brzmienia głośników niż na ich designie...

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odpowiedzi

Jones (niezweryfikowany)
sob., 10/16/2021 - 16:16 Adres
Cool website!

My name’s Eric, and I just found your site - iviteraudio.pl - while surfing the net. You showed up at the top of the search results, so I checked you out. Looks like what you’re doing is pretty cool.

But if you don’t mind me asking – after someone like me stumbles across iviteraudio.pl, what usually happens?

Is your site generating leads for your business?

I’m guessing some, but I also bet you’d like more… studies show that 7 out 10 who land on a site wind up leaving without a trace.

Not good.

Here’s a thought – what if there was an easy way for every visitor to “raise their hand” to get a phone call from you INSTANTLY… the second they hit your site and said, “call me now.”

You can –

Talk With Web Visitor is a software widget that’s works on your site, ready to capture any visitor’s Name, Email address and Phone Number. It lets you know IMMEDIATELY – so that you can talk to that lead while they’re literally looking over your site.

CLICK HERE https://talkwithwebvisitors.com to try out a Live Demo with Talk With Web Visitor now to see exactly how it works.

Time is money when it comes to connecting with leads – the difference between contacting someone within 5 minutes versus 30 minutes later can be huge – like 100 times better!

That’s why we built out our new SMS Text With Lead feature… because once you’ve captured the visitor’s phone number, you can automatically start a text message (SMS) conversation.

Think about the possibilities – even if you don’t close a deal then and there, you can follow up with text messages for new offers, content links, even just “how you doing?” notes to build a relationship.

Wouldn’t that be cool?

CLICK HERE https://talkwithwebvisitors.com to discover what Talk With Web Visitor can do for your business.

You could be converting up to 100X more leads today!
Eric

PS: Talk With Web Visitor offers a FREE 14 days trial – and it even includes International Long Distance Calling.
You have customers waiting to talk with you right now… don’t keep them waiting.
CLICK HERE https://talkwithwebvisitors.com to try Talk With Web Visitor now.

If you'd like to unsubscribe click here http://talkwithwebvisitors.com/unsubscribe.aspx?d=iviteraudio.pl

Odpowiedz