Przejdź do treści
Wczytuję...

Something with HTML textformat

Audio Voodoo – Wtyki, nóżki, podstawki, standy

  Kolejna odsłona cyklu dotyczącego Audio Voodoo, czyli wszelkich akcesoriów służących do poprawiania jakości dźwięku. Lub jedynie rzekomego poprawiania, jak twierdzą sceptycy.

Dzisiaj poruszymy temat wtyków i złączek używanych do przewodów głośnikowych, jak również nóżek/stopek i podstawek stosowanych do odpowiedniego ustawiania głośników. Zarówno kolumn podłogowych jak i monitorów (małych lub średnich głośników).

Wtyki głośnikowe

  Na rynku występuje kilka rodzajów wtyków i złączek, które instaluje się na kablach głośnikowych. Rozróżniamy wtyki typu: banany, widełki, szpilki.

Stosujemy je w zależności od rodzaju gniazd zainstalowanych w głośnikach.

Dosyć częste są konstrukcje gniazd, które nadają się do podłączenia każdym z wymienionych rodzajem wtyku. I tylko od nas zależy, który nam bardziej pasuje, podoba się, lub który uznamy za najwygodniejszy. W takim przypadku którekolwiek wybierzemy, możemy być pewni, że będziemy je mogli łatwo i szybko podłączać do naszych głośników. Oczywiście takie zakupione wtyki należy najpierw założyć na końcówki przewodów głośnikowych.

Aktualnie jest to zadanie trywialne i wykonalne dla każdego, nawet wyjątkowo „nietechnicznego” obywatela. Większość produkowanych obecnie wtyków jest wyposażona w kołnierz i śrubę.

Odizolowaną końcówkę przewodu wsuwamy w kołnierz wtyku, a następnie śrubą umiejscowioną na boku kołnierza, dokręcamy końcówkę przewodu. W ten sposób unieruchamiamy ją w kołnierzu.

Szybko, czysto i bez lutowania. Dobrze jeszcze przed całą tą operacją, przetrzeć spirytusem odizolowaną część przewodu, względnie uciąć 1-2cm i je ponownie odizolować.

Czynność o tyle istotna, że końcówki przewodów wykonanych zazwyczaj z miedzi, a czasem ze srebra, z czasem się utleniają, śniedzieją itp. Wpływa to na styk, a w efekcie na dźwięk, bardzo niekorzystnie.

  O ile w przypadku gniazd przyłączeniowych zainstalowanych w głośnikach, sytuacja niemal zawsze jest stosunkowo mało skomplikowana, to we wzmacniaczach możemy już mieć czasem „pod górkę”. Zdarzają się wzmacniacze, gdzie ani banany, ani widełki nie dadzą się zastosować. Nawet wygodne szpilki okazują się zbyt grube i mało „plastyczne”. Wtedy pozostaje tylko podłączać głośniki (od strony wzmacniacza) starym sprawdzonym, odwiecznym sposobem. Czyli po prostu wkręcając w zaciski „goły” odizolowany koniec przewodu.

Jednak trzeba przyznać, że już od dłuższego czasu zaciski we wzmacniaczach są pomyślane w taki sposób, żeby tolerowały przynajmniej banany i szpilki, a często również widełki.

  Ale czemu tak naprawdę mają służyć te błyszczące złotem lub jubilerskim srebrem, miłe dla oka drobiazgi?

Po pierwsze poprawiają styk, czyli kontakt przewodu głośnikowego z zaciskiem. Im lepszy styk (im większa powierzchnia styku) tym lepszy, dokładniejszy sygnał.

Po drugie, dają wygodę szybkiego podłączania i odłączania głośników, bez konieczności irytującego, pracowitego wkręcania odizolowanego przewodu w zacisk.

Po trzecie, cieszą oko. Swoim wyglądem i wykonaniem. A także świadomością posiadania takich eleganckich końcówek...

 

Nóżki, Stopki, Kolce itp. (kolumny podłogowe)

  Zarówno sama „elektronika”, czyli wzmacniacze, odtwarzacze, gramofony, jak i głośniki (podłogowe oraz monitory) nie tylko lubią, ale wręcz muszą stać stabilnie.

I ponownie mamy do czynienia z dwiema opiniami. Audiosceptycy jak zwykle będą przekonywać, że nie ma to znaczenia dla odbioru muzyki. Dla „odbioru” rzeczywiście wielkiego znaczenia to nie ma, bo przecież coś zawsze będzie słychać. Lepiej lub gorzej, ale jednak. Natomiast kontr-opinia świadomych dźwięku słuchaczy głosi, że czym stabilniej stoi cały zestaw, tym brzmienie jest lepsze. Głównie chodzi o dokładność lokalizacji pozornych źródeł dźwięków składających się na pełny obraz/spektrum przekazu muzycznego. W praktyce oznacza to, że zarówno stereofonia (kanały lewy i prawy) oraz przestrzeń (bliżej, dalej) jest lepiej poukładana, wyrazistsza, poseparowana. Dzięki temu sama jakość dźwięku jest lepsza i bardziej naturalna.

Osobiście skłaniam się ku zdaniu tej drugiej części dyskutantów, czyli do twierdzenia o niezbędnej konieczności stabilizowania wszystkich elementów toru audio.

  O ile wzmacniacze, odtwarzacze, amplitunery, gramofony, mają własne nóżki instalowane fabrycznie, to w przypadku głośników, a szczególnie kolumn podłogowych nie jest to wcale taką oczywistą sprawą. Co prawda w ciągu ostatnich 20-tu lat ich ilość znacznie się zwiększyła, ale i tak niektóre podłogówki nie mają niczego, co by je izolowało od podłogi.

  A podłoga, jak to podłoga, nie zawsze jest idealnie równa. Boleśnie się o tym przekonujemy właśnie w momencie kiedy chcielibyśmy równo i stabilnie ustawić nasze kolumny. Znaleźliśmy dla nich miejsce absolutnie idealne. Dokonaliśmy tego pracowitą metodą prób i błędów, wielokrotnie je przestawiając w różnych kierunkach o kilka, czasem kilkanaście centymetrów. I w końcu Eureka! Tak! W tym miejscu jest najlepiej! I dobrze, tylko często się okazuje, że właśnie w tym miejscu, najlepszym w całej Galaktyce, nasza podłoga jest nieco krzywa i kolumny stoją mało pewnie, a nawet lekko się chyboczą. Poczucie rozczarowania lub wręcz porażki bywa w takich chwilach nad wyraz dojmujące.

Wtedy na pomoc przychodzi nam wynalazek, którym są nóżki/stopki. Jeżeli kolumna nie ma takiego fabrycznego rozwiązania, warto się w takowe zaopatrzyć. Koniecznie w takie, które mają możliwość regulacji. Dzięki temu, przy użyciu zwykłej, standardowej poziomicy możemy ustawić nasze kolumny w dowolnym, nawet dość krzywym miejscu podłogi. Ustabilizowanie ich konstrukcji, odwdzięczy się nam lepszym i dokładniejszym dźwiękiem.

W przypadku kolumn, które mają fabryczne nóżki (metalowe, plastikowe, gumowe) ale bez możliwości regulacji, również warto by się zastanowić nad usunięciem rozwiązania fabrycznego i zastąpienia go przez elementy regulowane.

  Na rynku istnieje dosyć szeroki wybór takich stabilizujących nóżek. Zakończonych krążkami, lub kolcami. Większość z nich wymaga pewnej mechanicznej ingerencji w obudowę kolumny, ponieważ trzeba od spodu wywiercić ostrożnie i precyzyjnie otwory w których zainstaluje się wspomniane nóżki. Dla tych, którzy odczuwają głęboką niechęć przed takim rozwiązaniem, producenci akcesoriów przygotowali inną możliwość. Można nabyć nóżki, które do kolumn da się przykleić przy pomocy solidnej, mocnej i trwałej dwustronnej taśmy samoprzylepnej. Słowo „taśma” jest tutaj umowne, bo chodzi o dołączane do nóżek samoprzylepne krążki o określonej średnicy, ściśle dostosowanej do rozmiaru nóżek. Niestety takie samoprzylepne nóżki są trudniejsze do zakupu niż wersje wymagające wiercenia.

Czy stabilizować kolumny podłogowe, którąkolwiek z podanych metod? Naprawdę warto!

Nóżki, Stopki, Podstawki (monitory – głośniki małe i średnie)

  Małe i średnie głośniki są nazywane w języku fachowym „monitorami”.

Czasem można się także zetknąć z określeniem „regałowe”. A skoro tak, to czy rzeczywiście można takie monitory stawiać na regale lub komodzie. Oczywiście, że można, bo nikt tego nie zabroni ich posiadaczowi. Pytanie, czy jest to rozwiązanie najlepsze dla jakości dźwięku? To zależy.

Jeżeli takie monitory mają otwór bass-reflex umiejscowiony na przedniej ściance, względnie nie posiadają żadnego, to można spróbować. Jednak pamiętajcie, że postawienie monitora np. na komodzie, spowoduje, że mebel zacznie się zachowywać jak wielkie pudło rezonansowe. Bas może się stać potężny i kompletnie niekontrolowany, przez co wszystkie szczegóły dźwięku będą się rozmywać. Dlatego próbując takiego ustawienia monitorów, należy je bezwzględnie wyposażyć w nóżki. Najlepiej twarde i sztywne. Można się ratować choćby tanimi nóżkami z twardego plastiku, dostępnymi w większości sklepów budowlanych lub meblowych. Dzięki nim monitor nabierze precyzji i dokładności. 

Jeżeli natomiast monitory mają otwór bass-reflex na tylnej ściance, to zdecydowanie odradzam stawianie go na regałach, komodach, czy ogólnie na meblach użytkowych.

Takie monitory powinny być ustawione w taki sposób, żeby tylna ścianka monitora nie znajdowała się bliżej ściany przed którą stoi, niż 35-40cm.

W przeciwnym razie również będziemy mieli poważne problemy z nadmiarem basu.

Dlatego też idealnym rozwiązaniem dla takich głośników są specjalne podstawki (standy).

W takim przypadku nie musimy wyposażać monitorów w żaden rodzaj nóżek czy podkładek. Możemy je ustawiać bezpośrednio na standzie. Dzięki standom/podstawkom, zyskujemy większą swobodę w poszukiwaniu najlepszego miejsca, w którym pokażą na co je stać. Postępujemy w takim przypadku analogicznie jak z typowymi kolumnami podłogowymi. Kiedy już znajdziemy im miejsca, gdzie naszym zdaniem zagrają tak jak sobie wymarzyliśmy, wtedy również przy użyciu poziomicy stabilizujemy je regulowanymi nóżkami, w które większość podstawek/standów jest wyposażana fabrycznie.

Kamienne podstawy/podkładki pod elektronikę kontra elastyczne absorbery drgań.

  Spora grupa purystów uważa, że dobrze jest używać pod wzmacniacze i odtwarzacze podstawy wykonanej z jakiegoś rodzaju kamienia. Takie podstawy/podkładki zazwyczaj maja formę małego blatu/tacy zrobionej z marmuru, granitu lab wapienia. Mają izolować elektronikę od podłoża (np. stolika audio, czy blatu komody. Chodzi o to, żeby urządzenia stały na czymś maksymalnie twardym. Dzięki temu mikrowibracje/ mikrodrgania powstające w układach elektronicznych, nie będą się przenosiły na powierzchnię na której stawiamy nasz sprzęt. Pozwoli to na jeszcze większe wykorzystanie możliwości sprzętu, jeśli chodzi o dokładność sceny dźwiękowej.

Tak twierdzą puryści, a sceptycy takie teorie wyśmiewają.

Pytanie, która z tych grup ma większe doświadczenie w badaniu takich tematów. I to badaniu praktycznym na zasadzie fizycznego eksperymentu.

Śmiem twierdzić, że puryści wiedzą co mówią. Jakkolwiek niektóre z tych rozwiązań mogą się przeciętnemu słuchaczowi wydać nieco dziwaczne, to jednak rzeczywiście działają. Ale żeby to odczuć, usłyszeć, trzeba dysponować naprawdę niezłym zestawem audio. Im lepszym, tym efekt takich zabiegów będzie wyraźniej słyszalny.

Zauważcie, że w wielu co lepszych wyspecjalizowanych salonach audio, te najdroższe klocki często są ustawione na stabilnych stolikach a i tak niemal zawsze zobaczycie pod nimi takie marmurowe lub granitowe podkłady. Nie robi się tego dla uroku wystawy, czy dla „zmylenia przeciwnika”.

Ludzie którzy tam pracują, dobrze wiedzą co robią.

  Jest też jeszcze jedna szkoła podstaw/podkładek pod elektronikę. Absorbery drgań wykonane z różnych materiałów sztucznych. Często ze specjalnych rodzajów plastiku. Te z kolei mają za zadnie eliminować drgania urządzeń, jeżeli faktycznie są one znaczne. Ważne, żeby nie przenosiły się na resztę urządzeń lub na mebel, na którym urządzenie jest umiejscowione.

A co do sceptyków...No cóż. Skoro znaczna część z nich uważa, że sygnał transmitowany do wzmacniacza poprzez Bluetooth ma taką samą jakość dźwięku, jak sygnał przesyłany po kablu z odtwarzacza CD, to raczej nie są to ludzie, którzy wychwytywaliby jakiekolwiek niuanse brzmieniowe. I nie dla nich te wszystkie nóżki, standy, podstawy i podkładki. A absorbery to już całkowicie świat baśni...

 

Ze swojej strony polecam eksperymentowanie z różnymi rozwiązaniami tego typu.

Bo jeśli nawet w to nie wierzycie i traktujecie jako bajki, mity i legendy, czyli klasyczne „Audio Voodoo”, możecie się ostatecznie zdziwić efektami ich działania. Bardziej niż Wam się wydaje.

 

 

Marek „Maro” Kulesza

 

 

 

 

Odpowiedz